Nie na darmo mówi się, że czym skorupka za młodu nasiąknie… Nawyki, które wyniesiemy z domu rodzinnego, pozostają nam na całe życie. Dlatego wychowując dzieci, powinniśmy zdawać sobie z tego sprawę. W niektórych przypadkach, absolutnie nie powinno się sobie odpuszczać, bo dzieci są świetnymi obserwatorami, i kiedy widzą, że rodzicowi się czegoś nie chce zrobić, nabierają przeświadczenia, że one też nie muszą. Najprostszym przykładem jest sprzątanie. Spora część dorosłych tego nie znosi. Porozrzucane części garderoby, łącznie ze skarpetkami ukrytymi pod fotelem, to wcale nie taki rzadki przypadek. Tymczasem, jeśli taka sytuacja będzie miała miejsce, gdy w domu pojawią się dzieci i jednocześnie będzie się od nich wymagało posprzątania pokoju, powstanie tu wyraźny konflikt. Między oczekiwaniami rodziców wobec dziecka, a stanem faktycznym, przykładem, jaki sami dają. Nie można tylko o czymś mówić. Najlepszą nauką jest przykład. Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Jeśli nie posprzątamy po jedzeniu, podobnie, nie oczekujmy, że dzieci grzecznie odniosą naczynia do zlewu. Czemu miałyby to robić? Wychodzimy do pracy na ostatnią chwilę, nie myślmy, że dzieci będą bardziej punktualne! Przeanalizujmy własne postępowanie pod tym kątem, aby dom rodzinny stanowił dla naszych dzieci bazę, na której oprze się ich całe przyszłe życie.





Bardzo ciekawy artykuł, który skłonił mnie do refleksji nad własnymi nawykami z domu rodzinnego. Podobało mi się szczegółowe omówienie wpływu, jaki mają na nas nawyki przekazywane nam przez rodziców czy rodzeństwo. Przyznam jednak, że brakuje mi trochę głębszej analizy sposobów, w jaki można zmienić negatywne nawyki lub świadomie kształtować nowe. Chętnie bym przeczytał więcej praktycznych porad dotyczących budowania pozytywnych nawyków na co dzień. W sumie jednak artykuł zmusił mnie do zastanowienia się nad tym, jakie nawyki chcę zachować, a jakie zmienić. Dziękuję za inspirację!
Komentowanie treści jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych osób.