Na fali i pod prąd   

 Żona mi ostatnio mówi, że jestem celebrytą. Jaki ze mnie celebryta ? Ludzi, których znałem, dalej poznaję. Głowy wysoko nie noszę. Jak ktoś sam niesie kajak, to pomogę

Rok 2015 to było wielkie „BUM” dla Aleksandra Doby jeżeli chodzi o medialny wizerunek i rozpoznawalność .  Mimo, że tyle jego wypraw zdarzyło się wcześniej to dopiero w 2015 roku dzięki internetowym głosowaniu na stronie National Geographic, usłyszeli o nim przeciętni “zjadacze chleba”. Natomiast wszyscy szanujący się entuzjaści podróżowania znali Aleksandra Dobę i jego osiągnięcia a tytuł podróżnika roku był niczym wisienka na torcie.

Nie zapomnę dnia w, którym miałyśmy okazje zobaczyć Olka na żywo podczas Targów World Travel Show 🙂 Jeżeli miałabym określić go w dwóch słowach to „wulkan energii” byłby zdecydowanie idealnym określeniem 🙂  Ciągła gestykulacja a  przede wszystkim bijąca pasja jaką wyczuwało się w otoczeniu , od tak niepozornie wyglądającego człowieka, była nie do opisania.

    

Ta książka pokazuje sposób bycia, zachowania i „życia pasją” Aleksandra Dobry,  ale przede wszystkim, ta książka jest prawdziwa jak on sam. Nie boi się upaść bo wie, że jest w stanie się podnieść. Życie przecież  nie jest usłane różami…a mówiąc inaczej raz na fali, raz pod prąd 😉

Anna To


Uwielbiam Olka za jego charyzmę, dobry humor i upór. I taka jest ta książka 🙂 Pełna optymizmu i dowodów na to, że w życiu warto kierować się pragnieniami. O tym, że w życiu warto być sobą.

O Aleksandrze Dobie “głośno” usłyszeliśmy gdy został Podróżnikiem Roku National Geographic i mam wrażenie, że świat oszalał na punkcie polskiego dziadka pływającego kajakiem. Skąd taki sukces ? Niewątpliwie z wyczynów jakie Olek dokonał, niemniej jednak moim zdaniem sukces bohatera tej książki wynika z jego pięknej osobowości. Olek to urodzony sportowiec i pedagog a z książki tej dowiadujemy się wielu szczegółów z jego bogatej biografii.Wyczytamy w niej co lubił robić mały Olek, jak się uczył i gdzie spotykał z przyjaciółmi i znajomymi. Jak poznał żonę i czy zajmował się synami . Jak wyglądała jego praca, życie rodzinne, początki kajakarstwa i poszczególne wyprawy.  Pięknie złożona opowieść o prostym a jednocześnie niesamowitym życiu. Ta książka to osobista podróż do świata Aleksandra Doby 🙂  a czytając ją choć trochę zbliżamy się do poznania tego niezwykłego człowieka. Jaki jest dziadek Olek ? Poczytajcie, bo warto poznać taką optymistyczną osobowość. Bo jak bohater mówi ..” uśmiech jest dobry na wszystko i przełamuje każde lody…”

Czego jeszcze dowiedziałam się czytając tę książkę ? Tego, że Aleksander Doba uwielbiał Winnetou i cenił sobie jego honorowe zachowanie, dotrzymywanie słowa i panowanie nad własnymi słabościami. Olek starał się wyrabiać w sobie wszystkie te cechy tak by stać się podobnym do swojego idola.

Hamowałem na przykład łakomstwo. Kiedyś w karnawale nie zjadłem ani jednego pączka, chociaż je uwielbiałem. Gdy dorośli pytali, dlaczego jakoś się wykręcałem. . Nie chciałem się przyznać, że takie sobie uczyniłem postanowienie, , że chce sprawdzić swoja wytrzymałość. , dotrzymać słowa danego  samemu sobie .  Robiłem to dla samego siebie. Po kilku dniach pączki się skończyły. Czułem wielka frajdę, że dałem radę, że nie skusiłem się ani razu . Satysfakcja trwała o wiele dłużej od smaku pączka.

Panie Olku 🙂 Wszyscy już wiemy jaki ma Pan silny charakter a żadne słabości nie są Panu straszne i dlatego zapraszamy dziś po przepis na pączki 🙂 😉

Jedzcie bo karnawał i tłusty czwartek jest tylko raz w roku 🙂

  

Przepis na pączki

Składniki :

  • około 100 g cukru pudru
  • lukier (około 250 g cukru pudru i 1 – 2 łyżki wody lub soku z cytryny)
      

Podgrzać lekko mleko , wlać do pojemnika lub miski, dodać pokruszone drożdże, 1 łyżkę mąki i 1 łyżkę cukru. Wymieszać i wstawić do garnka z bardzo ciepłą wodą. Odstawić na około 15 minut do czasu aż drożdże porządnie się spienią. W międzyczasie przesiać mąkę do dużej miski, dodać sól i cukier wanilinowy. Jajko i żółtka utrzeć z pozostałymi 2 łyżkami cukru na białą i puszystą pianę . Do miski z mąką wlać wyrośnięte drożdże i wymieszać drewnianą łyżką. Dodać ubite jajka i wymieszać. Następnie dokładnie wyrobić ciasto .  Na koniec wyrabiania ciasto ma odstawać od ręki. Do wyrobionego ciasta dodać roztopione i ostudzone masło oraz spirytus. Zagnieść lub zmiksować ciasto do całkowitego połączenia się składników. Przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia  na około 1 lub 1 i 1/2 godziny, do czasu aż ciasto znacznie zwiększy objętość . Blat kuchenny lekko podsypać mąką, wyłożyć ciasto i powygniatać przez około 2 – 3 minuty pozbywając się pęcherzy powietrza. Ciasto rozpłaszczyć na niezbyt duży placek (o wymiarach około 25 x 30 cm i na wysokość około 2 cm), ostrą szklanką o średnicy około 6,5 cm wycinać kółka. Z pozostałego ciasta ulepić kulkę, zagnieść, rozpłaszczyć i powycinać resztę krążków. Przykryć czystą ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na około 30 – 45 minut do wyrośnięcia. Po wyrośnięciu  pączki wkładać na odpowiednio nagrzany olej (smażymy partiami, po około 5 pączków jednocześnie) i smażyć przez około 2 minuty z każdej strony. Pączki nie mogą za szybko się rumienić, bo w środku będą jeszcze surowe.  Po usmażeniu pączki wyławiać łyżką cedzakową i odkładać na papierowe ręczniki. ostudzić i nadziewać marmoladą wciskając głęboko końcówkę szprycy i wyciskając pożądaną ilość nadzienia. Pączki maczać w lukrze (gdy będą jeszcze ciepłe – wówczas lukier ładnie się rozprowadzi) lub oprószać cukrem pudrem.

Smacznego

Anna Tamto

Written by Ania Traczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *