Życie po Duńsku

Książkę można porównać do filmu, po którego obejrzeniu mamy mieszane uczucia i nie jesteśmy w stanie tak naprawdę powiedzieć czy nam się podobał czy też nie.

Z początku autorka popisuje się brakiem znajomości jakichkolwiek informacji dotyczących Danii. Wyobraża sobie sytuację nierealne i można odnieść wrażenie że nie wybiera się do Danii a na Marsa… Z biegiem rozdziałów sytuacja się zmienia i Hellen Russel zaczyna „podróżować naprawdę”. 😉

Życie po Duńsku   

Niby kraj prawie 8 razy mniejszy od Polski a o ile razy ciekawszy ! Każda książka podróżnicza dokłada cegiełkę w naszym małym podróżniczym domku jaki sobie budujemy poprzez czytanie czy właśnie podróżowanie. Wszystkie książki są inne i nawet z takiej, która nie jest najwyższych lotów i nie do końca spełnia nasze oczekiwania możemy wyciągnąć lekcje. W tej nie tylko poznajemy Danię ale także nastawienie zwykłego człowieka o miejscu o, którym mówi się, że jest „bez poczucia humoru” 😊 Życie w Danii dla każdego oznacza co innego. Niektórzy widzą w tym raj na ziemi i najlepszy możliwy scenariusz na spędzenie życia a niektórzy uważają to za zmarnowanie życia w nudnym miejscu.

Chociażby z takich powodów powiem szczerze, że warto po nią sięgnąć 😊

Anna To


Jak to jest żyć po duńsku ? 🙂  Cudownie ! ?

Czytając tę książkę można mieć dwa zdania . Dwa przeciwne oczywiście 🙂 Książka ta, albo potwierdza tezę, że życie w Danii to niekończąca się historia szczęśliwości i dostatku albo, że  życie w Danii to dziwna egzystencja w kraju gdzie ludzie żyją tylko tradycją i  zasadami. Ja oczywiście uważam, że Dania to kraj, do którego mogłabym się przeprowadzić ot tak … od zaraz 🙂 Jestem fanką Danii ze wszystkimi jej dziwactwami a książka ta tylko potwierdziła moje doświadczenia. Dania to kraj szczęśliwych ludzi i tak jak pisałam już kiedyś na blogu to „mały kraj wielkich możliwości”, tak po przeczytaniu tej książki pozazdrościłam autorce czasu spędzonego w tym kraju.

Życie po Duńsku   Życie po Duńsku

Trzeba przyznać, że początek książki mnie ‘odrzucił” i gdyby to była książka o innym kraju to nie wiem czy nie rzuciłabym lekturą i zabrała się za czytanie innej. Dlaczego ? Otóż oburzyło mnie podejście  autorki do innych krajów! Typowa Brytyjka z egocentrycznym podejściem do życia opisuje przylot do Billund tak jakby przyleciała na Spitsbergen.  Spotkanie z Duńczykami opisuje zaś tak jakby byli to Wikingowie bez obycia i jakiegokolwiek wykształcenia. Gdybym nie była w Billund to miałabym błędne przekonanie, że jest to zabita deskami mieścina z dziwnymi, brodatymi ludźmi mówiącymi tylko w jakimś niezrozumiałym języku. A tak nie jest ! Pani Hellen Russel lądując w Danii bała się, że nie będzie miała czym zapłacić za bułkę ! Pani Hellen – karty kredytowe Master Card działają w każdym kraju europejskim ! Bała się, ze nie zrozumie żadnego słowa ! Pani Hellen w Danii każdy umie angielski ! Na Pani szczęście !

No ale przebrnęłam przez brytyjskie problemy i potem to już czytanie tej książki to była czysta przyjemność ! Szczęście i hygge w czystej postaci 🙂

Z tej w zasadzie książki dowiemy się wszystkiego o Danii. I muszę w tym miejscu pochwalić autorkę za skrupulatność i rzeczowe podejście do przedstawianych przez nią tematów. Czyli pracy, domu , rodziny, podróży i jedzenia Duńczyków. Wszystkie tradycje, „dziwactwa”, zwyczaje są świetnie opisane i wyjaśnione. Dodatkowo autorka zmienia odrobinę ton i staje się „duńska”, czyli miła i pełna optymizmu. Czyżby życie w tym kraju zmieniało podejście do otaczającego świata ?  To na pewno…ale jeśli chcecie wiedzieć dlaczego to zapraszam do lektury. Bo po przeczytaniu rzeczywiście ma się odpowiedź na to pytanie.

Jeśli chodzi o duńskie jedzenie to w książce poświęcony jest temu zagadnieniu cały rozdział. Z niego dowiadujemy się, że Duńczycy uwielbiają wieprzowinę z ziemniakami, uwielbiają celebrować posiłki w domu i każdy Duńczyk umie upiec snegle i wszelkie odmiany tych bułeczek.

„Chyba każdy wie, jak przygotować najbardziej podstawowe dania. A ponieważ mówimy o Danii, więc należy podkreślić, że mężczyźni również pieką. I potrafią upiec słodką bułkę w jej najbardziej podstawowej postaci. To muzyka dla moich uszu. Już nie mogę się doczekać, kiedy oznajmię Ludzikowi Lego, że za miesiąc ma mi zaserwować Kanelstang ( pyszny warkocz z cynamonem i marcepanem, który niedawno odkryłam ) „

Zapraszam więc dziś warkocz z cynamonem i marcepanem

Życie po Duńsku

Przepis na Kanelstang :

Składniki :

Na ciasto :

  • 25 g świeżych drożdży
  • 125 ml letniego mleka
  • 50 g cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka kardamonu
  • 35 g masła
  • 1 jajko
  • 390 g mąki pszennej

Na nadzienie :

  • 100 g miękkiego masła
  • 100 g ciemnego brązowego cukru
  • 3 łyżeczki cynamonu
  • 100 g marcepanu
  • budyń waniliowy

1 jajko roztrzepane i gruby cukier

Masło rozpuścić i przestudzić. Drożdże rozetrzeć z połową mleka. Dodać cukier, sól, kardamon, rozpuszczone masło i jajko, dokładnie połączyć. Partiami dodawać mąkę. Zagnieść gładkie ciasto, odstawić na 30-60 minut do wyrośnięcia. Na nadzienie cynamonowe utrzeć na gładką masę masło z cukrem i cynamonem i marcepanem. Ugotować i ostudzić budyń.

Wyrośnięte ciasto podzielić na pół. Ciasto po bokach poprzecinać na niezbyt szerokie paski.  Na środek włożyć najpierw masę marcepanowo- cynamonową a następnie budyń. Zakładać je na nadzienie na zmianę z prawej i lewej strony. Przełożyć ciasto na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.  Tak samo postąpić z resztą ciasta i nadzienia. Odstawić na 10-15 minut do wyrośnięcia. Warkocze posmarować roztrzepanym jajkiem i posypać grubym cukrem. Piec w 180 st. C. przez 15-20 minut, aż nabiorą złotego koloru. Ostudzić lub zjeść ciepłe.

     
  
Smacznego
Anna Tamto
Zobaczcie również :
http://annatoannatamto.pl/wakacje-w-daniiprzepis-na-smorrebrod/
20
Ania Traczyk

Written by Ania Traczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *