Vággi Várii. W tundrze Samów Vággi Várii. W tundrze Samów

Nie znamy w Europie innego miejsca gdzie można wędrować przez kilka tygodni w terenie bez dróg, samochodów, telewizji i w tak bliskim kontakcie z roślinami i zwierzętami.

Skandynawia nadal jest tematem mało znanym i terenem niechętnie odwiedzanym przez Polaków. Na szczęście z każdym rokiem się to zmienia. Sama wiem po swoich znajomych, którzy kiedyś podchodzili do tematu Szwecji czy całej Skandynawii z dystansem. Wyobrażali sobie tylko zimno, śnieg i renifery ale edukacja poszła w dobrym kierunku i nawet sceptycy się przekonali i już “tam” chcą pojechać !

Tym bardziej kultura Samów w Polsce stanowi pewien rodzaj zagadki i tajemnej wiedzy dostępnej tylko dla nielicznych. Wcale tak nie musi być – mamy Vaggi Varii ! Tak książka pokazuje nam, że Samowie to nie tylko kolorowe stroje, lavvo , ciepłe buty i czerwone od mrozu nosy 😉 Kiedy autorzy opisują swoje pisze wycieczki i trekking po pustkowiach czy parkach narodowych … ah nie ukrywam, że czuję zazdrość 😉

Wszystko co robimy odnosi się do tego co nas otacza i nie staramy się być bardzo ortodoksyjni i dzielący, a raczej negocjacyjni i uważni.

Kolejną ważną rzeczą jest WYGLĄD ! Tak, tak liczy się wnętrze…:)  ale sama okładka tak przyciąga uwagę i jest na tyle ciekawa, że aż nie chce się jej odkładać na półkę. W końcu została nominowana do nagrody w konkursie „Najpiękniejsze książki roku” przez Polskie Towarzystwo Wydawców Książek – przyznacie, że to o czymś świadczy 😉 Poza tym zawiera również płytę CD ze śpiewem joik i muzyką Samów oraz autorów książki. Odtworzenie jej wieczorem podczas czytania nadaje jej zupełnie inny wymiar, świetny ruch ze strony autorów. O to chodzi w książkach aby poczuć to co piszący chciał nam przekazać. Autorom się to udało !

Anna To


“Vággi Várii . W tundrze Samów”  to niesamowita książka , choć nie ukrywam, że dla koneserów. Dla tych co kochają trekking, przyrodę , friluftsliv i oczywiście Laponię , Góry Skandynawskie i Północ 🙂  Czyli jak już zdążyliście się zorientować to książka jakby napisana specjalnie dla mnie 😉 I tak też ją odebrałam. Bardzo osobiście. Kupiłam ją w tamtym roku i przeleżała u mnie na półce czekając na ten moment gdy tęsknota za Północą wejdzie w taką fazę, że czytanie nie sprawi mi  “bólu”,  bowiem jak wiecie to właśnie na trekkingu w skandynawskich górach półtora roku temu złamałam nieszczęśliwie nogę i do dziś nie mogę wrócić do formy. Zrobiłam sobie tym samym przymusową przerwę od Parków Narodowych Skandynawii ale… moi drodzy już mam w głowie nowe plany na Park Narodowy Abisko tym samym książkę z półki zdjęłam i… zaczęłam czytać 🙂

I się zakochałam, w podejściu  autorów do otaczającej ich przyrody. To jakby spotkać pokrewną duszę i jeszcze przeczytać o miejscach dzikich, pięknych i coraz bardziej dostępnych. Autorzy Marek Styczyński i Anna Nacher swoje relacje z podróży za koło podbiegunowe przeplatają wiadomościami z zakresu botaniki, antropologii i kulturoznawstwa. Jednym może to przeszkadzać, innych zniechęcać ale mnie zachwyciło. Mało w Polsce pisze się o kulturze Samów a w tej pozycji autorzy mogą Was przekonać jak ciekawe i unikatowe jest to  dziedzictwo. Przy okazji opisy wędrówek zachęcają do spakowania plecaka i wyruszenia daleko na północ 🙂

Autorzy będąc na szlaku jedli w zasadzie to, co każdy traper może zabrać ze sobą w plecaku. Dieta nie była więc bardzo wyrafinowana ale jak każdy kto kiedykolwiek wędrował po północnych szlakach wie, że  malina moroszka jest świetnym urozmaiceniem diety 🙂 Do tego kupiony w tamtejszych sklepikach, jak ja go nazywam, samski chleb i lunch gotowy 🙂  Z tego co wyczytałam Pani Anna i Pan Marek robili dokładnie tak samo !

Dziś więc przepis na glödkaka  czyli samskie  placki smażone na mocno rozgrzanej patelni. Są one zrobione z ciasta drożdżowego. Ja spróbowałam zrobić je sama. Zapraszam po przepis

Przepis na glödkaka

Przepis na glödkaka 

Składniki :

  • 12 gramów drożdży
  • 250 ml wody
  • 25 g roztopionego masła
  • 1/2 ml syropu z agawy
  • 700 g maki pszennej

Z  wszystkich skladników zagniesć elastyczne ciasto. Odstawić do wyrośnięcia na 40 minut. Po tym czasie podzielić na kilka małych części, każda z nich rozwałkować po czym kłaść na rozgrzaną patelnię i smażyć z obu stron po minucie. Kiedy pojawią się bąbelki placek jest gotowy. Smacznego

Do tego konfitura z maliny moroszki 🙂 Pycha

Anna Tamto 

Vággi Várii Vággi Várii. W tundrze Samów Vággi Várii. W tundrze Samów Vággi Várii. W tundrze Samów

Zobaczcie również :

Friluftsliv -co to takiego?

Nie tylko Mikołajem Laponia stoi …./Pamiętnik z podróży/Lapland

 

 

Ania Traczyk

Written by Ania Traczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *