TOPR. Żeby inni mogli przeżyć

TOPR. Żeby inni mogli przeżyć

Pojawienie się na niebie śmigłowca budzi nadzieję

TOPR. Żeby inni mogli przeżyć

Pojawienie się na niebie śmigłowca budzi nadzieję. Zdanie to traktuje bardzo osobiście. Po kilku godzinach czekania na pomoc w górach, w oddali usłyszałam charakterystyczny dźwięk śmigłowca. Wiedziałam już, że ratownicy mnie szukają, wiedziałam, że wcześniej, czy później po mnie przyjdą lub przylecą.  Czekałam i nadzieja na to, że w końcu się skończy ból i osamotnienie rosła wraz z przybliżającym się warkotem silników helikoptera. Mój wypadek i moje doświadczenie nie miało miejsca ani w Polsce, ani w Tatrach, jednak w 100 % identyfikuje się ze stwierdzeniem, że śmigłowiec w górach to nadzieja.

TOPR-książka

TOPR-książka

Chodzę po górach od 30 lat.  Zawsze przygotowana, w dobrych butach, w dobrą pogodę, zaopatrzona w wodę, jedzenie i towarzyszy wędrówki. Szlak, gdzie doszło do wypadku był wymagający, ale na miarę moich sił . I co ? I pośliznęłam się, i złamałam nogę ! Ból, złość i rozczarowanie!

Takie wypadki się zdarzają. Pech chciał, że w górach nie było zasięgu, musiałam więc zostać sama, z wodą, komórką ( bezużyteczną ) i batonami, czekając aż moi chłopcy ( no i pies) zejdą po pomoc. Trwało to kilka godzin. Potem przyleciał śmigłowiec i mnie uratował 🙂 Takie są moje doświadczenia z ratownictwem górskim 🙂

Śmigłowiec dla czekających na pomoc bywa zbawieniem, ale sam moment ratowania bywa różny. Widząc w oddali nadlatujących ratowników, zupełnie bez sensu myślałam o sposobie zabrania mnie z gór 🙂 Czy będę dyndać na linie ? Czy uda się im wylądować ? Jak mogę im pomóc ?

Gdybym była po lekturze “TOPR. Żeby inni mogli przeżyć” Beaty Sabały-Zielińskiej to dopiero miałabym materiał do analizy 🙂 😉

Książkę bowiem opowiada o ratownikach, o Tatrzańskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym, o jego historii, i o teraźniejszości. Książka jest ciekawie napisana,  podzielona na rozdziały:  o ratownictwie ścianowym, lawinowym, jaskiniowym, medycznym. Jest rozdział właśnie o śmigłowcach,  a także o kobietach ratowniczkach. Wszystko ciekawe i wciągające …jak dobra książka przygodowa. Jest to jednak reportaż, który napisało życie w Tatrach.

TOPR

TOPR

“TOPR. Żeby inni mogli przeżyć”

Beaty Sabały-Zielińskiej to absolutnie rewelacyjna książka, która powinna być obowiązkową lekturą dla każdego, kto wychodzi w góry ! Otwiera oczy na wiele spraw, problemów i bolączek ratownictwa górskiego.

Ta książka to również hołd złożony wszystkim, którzy narażając własne życie, ratują życie innych. Czyli bohaterowie, nic dodać, nic ująć. Choć ratownicy nie uważają się z takowych. Podkreślają, że ich praca jest jak każda inna, że nie robią nic nadzwyczajnego ! To nieuzasadniona skromność, moim zdaniem, jednak zasadniczo praca ratowników górskich,  różni się troszeczkę od innych wykonywanych zawodów 🙂

I choć to praca trudna, wymagająca, niebezpieczna to chętnych do pracy w Pogotowiu nigdy nie brakowało. Trudno się dziwić bo ratownik TOPR – to jest Gość  🙂 Czerwony polar zawsze robił wrażenie 😉

Ale dla samego wrażenia człowiek raczej nie naraża życia. Ta praca to misja, bez dwóch zdań, a książka Beaty Sabały-Zielińskiej tylko to potwierdza. Brawo za przedstawienie TOPR-u z wszystkich możliwych perspektyw.

Ciekawe historie, niesamowite wypadki, analiza nieznanych powszechnie zdarzeń w górach powoduje, że książkę czyta się jednym tchem.

Nie było rozdziału, który by mnie nie interesował. Zdjęcia dodają książce atrakcyjności. Fragment o psach po prostu pochłonęłam  Z ciekawością przeczytałam co ma do powiedzenia Krzysiek Starnawski o nurkowaniu w tatrzańskich jaskiniach. Cały rozdział o ratownictwie nurkowym, problemach, wypadkach i akcjach ratowniczych był dopełnieniem moich oczekiwań wobec tej książki.

 

Historia TOPR-u to również historia siedziby Tatrzańskiego Pogotowia Ratunkowego . Piękny budynek w Zakopanem jest dość mały jak na potrzeby Pogotowia. I właśnie lokalowe potrzeby spowodowały, że z siedziby TOPR-u zniknęła kultowa karczma ” U Ratowników”. Karczma miała klimat, zawsze można było spotkać przystojnego ratownika w czerwonym polarze, napić się piwa i zjeść najlepszy w Zakopanem bigos 🙂 😉 No cóż… czasy się zmieniły ale …. piwo i przepis na bigos zawsze jest na topie 😉

TOPR -Beata Sabała-Zielińska

TOPR -Beata Sabała-Zielińska

Przepis na bigos :

  • 1 kg kapusty białej
  • 800 g kapusty kiszonej
  • 500 g mięsa wieprzowego (np. łopatki)
  • 500 g mięsa wołowego (np. antrykotu)
  • 150 g wędzonego boczku
  • 100 g kiełbasy jałowcowej
  • 30 g suszonych borowików
  • 50 ml whisky lub śliwowicy
  • szklanki wody
  • cebule
  • marchewki
  • ziaren ziela angielskiego
  • łyżki koncentratu pomidorowego
  • łyżki oleju do smażenia
  • liście laurowe
  • garść suszonych śliwek
  • garść wędzonych śliwek
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • sól, pieprz
Przepis na bigos

Przepis na bigos 

  1. Boczek pokrój w drobną kostkę, przysmaż na odrobinie oleju, przełóż do dużego garnka.
  2. Mięso pokrój w kostkę, przysmaż na tłuszczu z boczku, po obsmażeniu dodaj do boczku.
  3. Cebule drobno posiekaj, przysmaż, dodaj do mięsa.
  4. Marchewkę zetrzyj na tarce, przysmaż,dodaj do mięsa.
  5. Mięso podgrzewaj, dodaj koncentrat pomidorowy, słodką paprykę.
  6. Grzyby namocz w letniej wodzie, posiekaj w drobne paseczki, dodaj do mięsa.
  7. Białą kapustę pokrój w cienkie paseczki, dodaj do mięsa.
  8. Kiszoną kapustę dodaj do reszty składników.
  9. Do garnka wrzuć też grzyby, kiełbasę pokrojoną w kostkę oraz ziele angielskie i liście laurowe. Wymieszaj, całość zalej wodą, gotuj na małym ogniu.
  10. Śliwki pokrój w paseczki, zalej alkoholem, po 30 minutach dodaj do reszty składników.
  11. Bigos powinien gotować się na małym ogniu około 3–4 godzin, aż mięso będzie miękkie, a smak wszystkich składników się połączy. Przed podaniem dopraw do smaku solą i pieprzem.
 

SMACZNEGO

Anna Tamto 

Ania Traczyk

Written by Ania Traczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *