Szczęśliwy jak łosoś

Jak już zdążyliście się zorientować Norwegia to jeden z moich ulubionych krajów. Od 2000 roku sukcesywnie co jakiś czas wracam w te piękne krajobrazy, delektując cudownym klimatem i nieokiełznaną przyrodą. Ten zachwyt i miłość trwa już dość długo i nawet ostanie moje przygody ( złamanie nogi, samotna noc w górach, lot helikopterem i pobyt w szpitalu) nie zmniejszyły mojej miłości do tego kraju. Wręcz przeciwnie … utwierdziły w przekonaniu, że to “szczęśliwy” kraj, pełen ciepłych, miłych i otwartych ludzi.

Szczęśliwy jak łosoś -książka

Zawsze jednak powtarzam : nigdy Norwegia nie była moim krajem zarobkowym, nigdy nie byłam imigrantem w tym kraju, zawsze byłam turystką więc moje wakacyjne obserwacje zawsze chętnie  poszerzam rozmawiając z ludźmi mieszkającymi w Norwegii i …. jakże by inaczej … czytając o Norwegii. Mało jest jednak ciekawych książek o tym kraju. Tym bardziej sięgając po “Szczęśliwy jak łosoś” miałam nadzieję na “rozkosz dla duszy” 🙂 Nie pomyliłam się.

Ta książka od pierwszego do ostatniego rozdziału jest ciekawa, a dla tych, którzy o Norwegii wiedzą niewiele wręcz fascynująca. To dzięki tej książce możemy poznać ten kraj, popatrzeć na niego oczyma Polki mieszkającej w Norwegii.

Anna Kurek w zabawny, lekki i przyjemny sposób zaznajamia nas z mentalnością Norwegów, cierpliwie tłumaczy ich zachowania. Autorka uczy cudzoziemców jak nie popełniać gaf, jak zrozumieć Norwega i jak nie dziwić się życiu nad fiordami. Bo mimo niedużej  odległości, bezpośrednim połączeniom lotniczym to odległy od nas kulturowo kraj .

Szczęśliwy jak łosoś -książka

Polacy to największa grupa imigrantów  w Norwegii. Anna Kurek udowadnia, że zarówno Norwegowie jak i Polacy powoli uczą się siebie wzajemnie. Poznają i zaczynają rozumieć. Jedno jest pewne : “wyczytamy”to także w książce “Szczęśliwy jak łosoś”  : będąc w Norwegii dość szybko przejmujemy norweskie zwyczaje. Dlaczego ? Bo są one zgodne z naturą.

Norwegowie wyznają zasadę „Det ordner seg”, czyli „Jakoś to będzie”. To bardzo podobnie do nas 🙂 Wydawałby się, że w tak bogatym kraju  jedyne, co  martwi Norwegów to  przegrana w piłkę ręczną ze Szwecją ponieważ ich zdaniem “przegranej ze Szwecją nie zrekompensuje nawet pozytywne nastawienie” 🙂

Kocham ten kraj 🙂

Niech was jednak to zmyli, bogaty nie znaczy bez problemów…

Dlatego, będąc w Norwegii musimy również wiedzieć, że najgorsze co możemy zrobić to pomylić Norwega ze Szwedem, że “hygge” jest duńskie a w Norwegii jego odpowiednikiem jest “kos”, że Norwegowie pracują “od … do…” i raczej nie biorą nadgodzin ( bo prawda jest taka, że każdy Norweg ma swojego Polaka )  😉 , że jak się umówisz z Norwegiem to musisz być pięć minut przed czasem, a spóźnianie to największy grzech 🙂 … Chcecie wiedzieć więcej ? ! Sięgnijcie po książkę. Zapewniam, że nie będziecie się nudzić !

A jeśli już zdecydujecie się do Norwegii pojechać to jest to lektura obowiązkowa ! Bo a “nóż” przyjdzie wam do głowy ustąpić w autobusie miejsca starszej pani ? Co to oznacza dla Norwega ? 🙂 Odsyłam do książki. Naprawdę warto !

Anna Kurek-Szczęśliwy jak łosoś

Anna Kurek, na szczęście pisząc o Norwegii nie zapomniała o norweskiej kuchni i w książce znalazł się rozdział ” Lutfisk, taco i Grandiosa-co jedzą Norwegowie ? ” Usatysfakcjonował mnie on w 100 %.

Jest w nim wszystko to co cudzoziemiec powinien wiedzieć o norweskiej kuchni. I każdy, uwierzcie, każdy przyjeżdżając do Norwegii spodziewa się kuchni pełnej ryb i owoców morza.

Oczywiście nie rozczaruje się 🙂 tytułowy łosoś króluje, ale obserwując Norwegów zauważymy również, że jest to kraj mrożonej pizzy i piątkowego taco. Półki w norweskich sklepach uginają się od wariacji na temat tych potraw.

Niby mulit- kulti jest w modzie  ale w Norwegii  istnieje również moda na wszystko co “typisk norsk” czyli na norsk laks ( łososia norweskiego) czy lutefisk ( rybę marynowaną w ługu ). Jednak autorka radzi a ja potwierdzam aby  całkowicie się nie zrazić do norweskiej kuchni proponuję przygodę ze smakami Norwegii  zacząć od np. fiskekaker  czyli placuszków z ryby 🙂 U mnie z dorsza 🙂

Fiskekaker są szybkie w przygotowaniu i stanowią wspaniały obiad lub kolację. Zwykle są podawane z gotowanymi ziemniakami, warzywami  i sosem. Świetnie smakują także z lekką sałatką ze świeżych warzyw oraz z sosem musztardowym, który mnie osobiście kojarzy się ze Skandynawią.

 fiskekaker z sosem musztardowym

Przepis na fiskekaker :

Składniki na placuszki

  • 350 gram polędwicy z dorsza
  • 3 łyżki gęstego jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki śmietany 18%
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżki mąki (u mnie bezglutenowa)
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • drobno pokrojona pietruszka (u mnie ok. 3 łyżek)
  • pieprz i sól do smaku

Składniki na sos musztardowy 

  • 3 łyżki musztardy (zwykła stołowa)
  • 5 łyżek świeżo posiekanego koperku
  • 2 łyżki miodu
  • 2 łyżki octu z czerwonego wina
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • szczypta soli i pieprzu

Rozmrożone polędwiczki z dorsza rozdrabniamy blenderem, a następnie dodajemy do nich śmietanę i jogurt. Bardzo ważne, by był to gęsty jogurt. Dodajemy sok z cytryny, drobno pokrojoną pietruszkę, proszek do pieczenia, sól i pieprz do smaku. Dokładnie wszystko blendujemy, do uzyskania jednolitej masy. Na stopione na patelni masło wrzucamy przygotowane ciasto, dolewamy oleju. Smażymy placuszki na średnim ogniu z jednej i z drugiej strony.

 Przepis na fiskekaker Przepis na fiskekaker Przepis na fiskekaker

Sposób przygotowania sosu musztardowego
Umieszczamy w misce wszystkie składniki i dokładnie mieszamy. Przelewamy do małej miseczki i podajemy razem z fiskekaker.

     Szczęśliwy jak łosoś i fiskekaker Szczęśliwy jak łosoś i fiskekaker Szczęśliwy jak łosoś i fiskekaker

Anna Tamto 

Zobaczcie również :

Friluftsliv -co to takiego?

Dzieci Norwegii. O państwie (nad)opiekuńczym/Przepis na FYRSTEKAKE czyli norweską tartę z migdałami

“Wakacje w Norwegii”/Przepis na zupę rybną

 

 

Ania Traczyk

Written by Ania Traczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *