Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd   Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd

Zapewne gdybyśmy zapytali przeciętnego Polaka o jakich polskich podróżnikach słyszał w odpowiedzi usłyszelibyśmy : Wojciech Cejrowski, Beata Pawlikowska, Elżbieta Dzikowska czy Tony Halik. Jeżeli mówimy o jakiejkolwiek  liście dotyczącej podróżowania to Kazimierz Nowak powinien się znaleźć na samym jej czele. Dla niewtajemniczonych małe przypomnienie – Polski podróżnik, korespondent i fotograf. W latach 1931-1936 przebył samotnie kontynent afrykański z północy na południe, a następnie z powrotem, pokonując około 40 tys. km rowerem, pieszo, konno, na wielbłądzie, czółnem oraz pociągiem. Tu musimy się zatrzymać bo to właśnie tej podróży poświęcona jest ta książka. Pięć lat tęsknoty, adrenaliny, potu i niewygód zawartych na stronach „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”. Nie jedną osobę żądną przygód na wieść o takiej wyprawie przeszyłby dreszcz niepokoju i wątpliwości.

„Noc. Mimo śmiertelnego przemęczenia, zamiast odpoczywać, piszę! Lecz może właśnie pióro łagodzi uczucie obczyzny. Znajduje się w nim przyjaciela, któremu opowiadać można o wszystkim, co się przeżywa, czuje, a pióro, posłuszne woli, zapełnia kartkę po karcie i w ten sposób uwiecznić pozwala chwile twardej włóczęgi przez dalekie kraje.”

Moim zdaniem zarówno czytanie i pisanie jest lekarstwem, jeśli nie na wszystko to przynajmniej na większość trosk i niewygód jakich doświadczają ludzie. Lekarstwem, które chociaż na krótką chwile uśmierza ból i przenosi do innego, lepszego świata. Kiedy Kazimierza Nowaka męczyła bezsenność brał do ręki pióro i kartkę. Jak kiedyś powiedział Jan Sztaudynger – Naucz się lubić bezsenne noce, jak dzieci lubią cierpkie owoce. W takich chwilach właśnie papier był łącznikiem z rzeczywistością i bliskimi. Nieopisana tęsknota w końcu mogła znaleźć  ujście. Może właśnie dzięki temu ta książka jest taka niezwykła – bo przede wszystkim jest prawdziwa, prywatna i niezwykle emocjonalna. Każda minuta jej poświęcona jest wciągająca i warta oderwania się od codziennych spraw.

Anna To


Jednym słowem-rewelacyjna ! Ta książka to biblia każdego podróżnika. Zachwycająca, pełna przygód i zwrotów akcji 🙂 Czy to scenariusz filmowy ? Nie, to przygody Kazimierza Nowaka zawarte w jego listach do żony. Redakcją tych niesamowitych dokumentów zajął się,  nie kto inny tylko Łukasz Wierzbicki- specjalista od wyszukiwania niesamowitych historii. Ta książka to gotowy pomysł na hollywoodzki film z Polakiem w roli głównej. Kazimierz Nowak dokonał rzeczy wydawałoby się niemożliwej – 86 lat temu wyruszył w podróż do Afryki. Na rowerze przemierzył Czarny Ląd z północy na południe, z południa na północ. Gdy rower odmówił posłuszeństwa przesiadł się na konia, potem popłynął łodzią lub szedł pieszo. Reportaże z tej wyprawy przesyłał do gazet zarabiając w ten sposób na życie swojej poznańskiej rodziny jak i na skromne życie w Afryce. Robił zdjęcia, wywoływał je(!), sprzedawał i archiwizował tak by móc opisać i opowiedzieć o Afryce jaką poznał i doświadczył. Wszystko to co napisałam tak na prawdę można wyczytać w internecie “wklepując” w wyszukiwarkę “Kazimierz Nowak” jednak dopiero czytając tę książkę można doświadczyć tego co przeżył bohater ! Dopiero czytając tę  książkę uświadomiłam sobie skalę tego wyczynu. Czułam ten trud, tę walkę z samym sobą, tęsknotę i pasję ! No i te zdjęcia ! Jak fascynatka starych fotografii byłam w zachwycona fotograficzną dokumentacją. Czarno-biała Afryka “pokolorowana” barwnym językiem autora listów. Czas  spędzony z tą książką uważam za cudowny.

Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd

Czytając tę książkę czułam jednak żal, że tak mało Polaków wie kto to był Kazimierz Nowak, czułam również ogromy szacunek dla wyczynu tego niesamowitego podróżnika. Podróżnika z krwi i kości, od którego powinni się uczyć wszyscy – zarówno niedzieli wycieczkowicze jak i popularni “podróżniczy celebryci” . Ci pierwsi mogliby wziąć z tej postaci fascynację i zapał do poznawania czegoś nowego i nieznanego, Ci drudzy przede wszystkim pokorę 😉 Kazimierz Nowak był sam ! Nie miał zaplecza, pomocników, operatorów kamery, tragarzy czy wsparcia finansowego. Był sam i tę samotność w listach do żony można wyczytać 🙁 Pięć lat poza domem, w środowisku na wskroś nieprzyjaznym, w walce z licznymi chorobami, klimatem, przyrodą, w walce z “Czarnym lądem” to wyczyn godny pamięci ! Pamięci rodaków ! I właśnie za to dziękuję Łukaszowi Wierzbickiemu ! Za wskrzeszenie Kazimierza Nowaka.

A na koniec jak zwykle u nas o… jedzeniu. Jeśli śledzicie naszego bloga to wiecie ,że o Kazimierzu Nowaku już było przy okazji opisywania książki “Afryka Kazika”. To właśnie wtedy Kazik jadł omleta ! Na omleta natknęłam się czytając dorosłą wersję Kazika ale moją uwagę przykuły też inne potrawy. Co jadł Kazimierz Nowak ?

“W mojej podróży z niejednej miski jadłem, ale tubylcze rarytasy nie przeszłyby mi przez gardło, podobnie jak mięso, jakim się tu raczą. Nie przeszkadza im , gdy ranna antylopa ucieknie i znajdą ją w puszczy dopiero po kilku dniach nadjedzona przez hieny. Zbiega się cała wioska, dzielą cuchnącą , pełną robactwa padlinę na kawałki i uradowani niosą do wioski…”

Padlina nie wchodzi więc w grę 🙂 czytam więc dalej …

” Gdy zbliża się wieczór, rozniecam wesołe ognisko z krzewów cierniowych, które mile wonieje. Gotuje przysmak Tauregów- ejsz (mąka gotowana, zaprawiona czosnkiem, papryką i oliwą ), przyrządzam herbatę, która tu jest wprost boskim napojem, a zarazem lekiem….”

a ja  szukam, doczytuje, oglądam i … decyduję, że ejsz to prosta, afrykańska potrawa towarzysząca Nowakowi codziennie a ja chciałabym zrobić coś co wydawało się rarytasem w tej trudnej podróży 🙂

“…Rozmawiałem z dygnitarzem po arabsku i to widocznie zrobiło dobre wrażenie, bo zamiast kontynuować rozmowę o kwarantannie , zaproszono mnie na obiad, podano narodowy egipski ful(bób) z oliwą , jajkiem i sporą ilością znakomitej sałaty, następnie bez liku słodyczy, owoce, czarna kawę oraz papierosy…”

Boom ! Mam ! … wybrałam dla Was :

Przepis na egipski ful :

Egipski ful   Egipski ful

 

Składniki:

200 g gotowanego, suszonego  bobu
1 łyżka soku z cytryny
1 mała cebula czerwona
1 cebula
1/2 papryczki chili
2 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
1/4 szklanki wody
1 pomidor
kilka gałązek natki pietruszki lub kolendry
sól morska
pieprz czarny
oliwa z oliwek

jajka

Suszony bób namaczamy ( podobnie jak fasolę ) , najlepiej na noc , następnie gotujemy ok 1 godziny . Obraną cebulę i czosnek, a także papryczkę chili kroimy bardzo drobno. W rondlu rozgrzewamy 2-3 łyżki oliwy i szklimy na niej cebulę. Dodajemy czosnek, papryczkę chili i kmin rzymski. Czekamy aż cebula i przyprawy “przejdą smakiem i zapachem. Następnie dodajemy ugotowany bób,  Zalewamy  odrobiną wody i gotujemy  jeszcze 5-7 minut. Dodajemy sok z cytryny, a także trochę soli i pieprzu do smaku. Rozgniatamy składniki aż osiągniemy odpowiadającą nam konsystencję. Pomidor kroimy w dużą kostkę, szalotkę w cienkie plasterki a natkę pietruszki  lub kolendry siekamy. Pastę bobową przekładamy do miseczki, posypujemy szalotką, pomidorem i natką pietruszki.Polewamy oliwą.  Podajemy tak jak jadł Kazimierz Nowak z…. jajkiem

Smacznego
Przypominamy również książkę Łukasza Wierzbickiego “Afryka Kazika”

Anna Tamto

20
Ania Traczyk

Written by Ania Traczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *