Poznań-książka

Ciężko, oj ciężko czytało się tę książkę. Nie dlatego, że jest źle napisana ale dlatego, że porusza tematy dość trudne.

Napiszę tak : w  książce “Białystok” autor rozprawia się bezwzględnie z tym miastem, nakreśla historię i podłoże niektórych zachowań, natomiast  “Poznań” uplasowałbym jednak odrobinę niżej jeśli chodzi o dobór tematów, wybór postaci i historyczny kontekst książki.  Nie zmienia to faktu, że pozycja ta jest jak najbardziej ciekawa i godna przeczytania.

Poznań.Miasto grzechu Marcin Kącki

Opowiada o poznańskiej rzeczywistości, ale tak naprawdę to kalka na nasze społeczeństwo, bo jak się domyślacie nie da się odgrodzić miasta i wyalienować z rzeczywistości. Poznaniacy to Polacy, żyją w Polsce tak jak warszawiacy, białostocczanie czy wrocławianie. Poznań jest więc kanwą do opowiedzenia o ludziach, regionie i problemach, które dotknęły to miasto.

A lista grzechów jest długa : podejście do homoseksualizmu, do zapłodnienia in vitro, pedofilia, molestowanie kleryków przez arcybiskupa Paetza. I ta  jego bezczelność i arogancja , które autor opisuje zszokowały mnie najbardziej i przyznam szczerze denerwowały z kartki na kartkę. Nie jestem naiwna, wiem, na czym polega kościelna hierarchia ale Marcin Kącki tak skrupulatnie i dosadnie opisał sprawę arcybiskupa, że  niestety obnażył obłudę poznaniaków, naiwność i hipokryzję, które cały czas panoszą się w pałacach na Ostrowie Tumskim. Cicha zgoda Watykanu, korupcja, seks za wpływy … to wszystko w Poznaniu.

Jeśli więc chcecie przeczytać efekt dobrej, reporterskiej roboty, zaczynający się mocnym “strzałem”- to polecam, bowiem Kącki zaczyna od głośnej sprawy wykorzystywania seksualnego dzieci przez Maestro Krolloppa – dyrektora “Poznańskich słowików”

Nie wiem skąd się biorą homo w życiu, bo są różne anomalie, jak alkoholizm, przemoc w rodzinie. Czy to przez szkołę? W TEJ szkole najbardziej raził mnie brak organizacji, jakiś pijany opiekun wycieczki, opóźniony, zepsuty autobus. Wyrażałam z tego powodu niezadowolenie, zarzucano mi, że się czepiam Maestro. Gdybym się od kogoś dowiedziała, poszłabym na policję. 

Mówi matka Gabrysia, uzależnionego, poznańskiego byłego “słowika” -geja.

Przyzwolenie, manipulacja, strach, wstyd, hipokryzja, chęć sławy …. to wszystko było pożywką wielkich, dziecięcych tragedii.

“Jestem poznanianką z krwi i kości, ale nie wiem, co to znaczy poznańskość. jestem religijna, zawsze to w sobie miałam. Czuję to, bo wiara jest łaską, we mnie się rozwinęła, a w Gabrysiu nie. Dlaczego ? Należy zapytać Boga”

Marcin Kącki

Jest taki rozdział w tej książce, który wzruszył mnie do łez. Nosi tytuł “Staś”.

Opowiada o Stanisławie Markiewiczu -poznańskim lekarzu, geju, który został zamordowany. Nigdy nie odnaleziono sprawcy. Historia Stasia Markiewicza to taki smutny obraz gejowskiego życia.

Samotności, poszukiwania drugiego człowieka, bliskości i czułości. To obraz geja ( to ważne w tym kontekście), który w latach 70 i 80 ubiegłego wieku postanawia żyć zgodnie ze sobą. Jest inteligentny, twórczy, pracowity. Ten rozdział to również obraz gejowskiego Poznania, gdzie znów, dominuje- manipulacja, kłamstwo i hipokryzja. Poznań gejowski to gejowo.pl i czas spotkań w parku Marcinkowskim zwanym “parkiem pedała” , gdzie każdy wie po co tam idzie-sprzedać lub kupić miłość.

“W Poznaniu w latach osiemdziesiątych gejem się nie było-opowiada Michał -a w latach dziewięćdziesiątych było na pół gwizdka. Stasiu był bardziej odważny, nie ukrywał gejostwa, choć i specjalnie nie eksponował. Narzekał, że w świecie homoseksualistów partnerzy są bardziej ekspansywni i zazdrości” 

Stanisław Markiewicz pracował w NFZ i to właśnie w swoim biurze, codziennie rano jadł na śniadanie kanapki z leberką -był to ceremoniał odbywający się każdego poranka.

Poznań- historia Stanisław Markiewicza

Jednak pewnego dnia rytuał został zakłócony, Staś nie pojawił się w pracy. Niestety już nigdy, nikt go nie zobaczył. Został zamordowany.

Tak wiele historii, tak wiele spraw, tak wiele wątków jest w tej książce, że trudno wszystko to Wam przedstawić. Trzeba ją po prostu przeczytać.

Ta książka to również  historia Poznania i jego mieszkańców, która wplatana między współczesność, ma budować prawdziwy oraz tego miasta. Jakie  jest ?

Po przeczytaniu jedna z cech wyłania się w każdej historii – to hipokryzja. Wybija się ona ponad inne cechy poznaniaków. Ponad pracowitość, ponad oszczędność i ponad religijność. Niby tak nasza polska mentalność ale książkę czytałam tuż przed aferą piłkarską więc tym bardziej uważam, że  Marcin Kącki  trafnie  wyeksponował tę cechę. Autor zmusza czytelnika do oceny tego co przeczytaliśmy. To bardzo cenne !

Mecz Legia-Lech ?

I jeszcze ta fałszywa religijność- niby ukształtowana od wieków, niby mocno ugruntowana a taka płytka !

 

Ah, ten Poznań, ten Poznań ! Pokazał on ostatnio “co w trawie piszczy” bo “jak poznaniak się cieszy to super, ale jak warszawiak to… won do domu ! “. Legia rządzi Polską Ligą ? Nie, …to poznański kibol rządzi ! To takie zaściankowe, małostkowe i dziecinne ! Czy poznańskie ? Przeczytajcie i oceńcie sami !

 

Dziś przepis na leberkę ! Bo każdy poznaniak wie co to jest leberka ! Niech teraz każdy się dowie !

Leberka to po prostu pasztetowa ! 🙂 Ja zrobiłam ją w słoiku !

Pasztetowa ze słoika to doskonały przepis dla wielbicieli tego specjału.

Kanapki z leberką

Leberka ze słoika ma tę przewagę nad klasyczną kiszką pasztetową, że nie potrzebne są jelita ! ( które ciężko jest kupić ) Wystarczy przygotować masę i gotować ją powoli w słoikach, aby cieszyć się wybornym smakiem kiszki podgardlanej. Jest naprawdę pyszna 🙂

Leberka ze słoika

Przepis na leberkę ze słoika

  • ½ kg łopatki wieprzowej bez kości
  • ½ kg podgardla wieprzowego lub boczku surowego
  • 25 dag wątróbki wieprzowej lub drobiowej
  • 1 cebula
  • 20 dag kaszy manny
  • 1 czubata łyżka mielonego pieprzu
  • 1 i ½ łyżki soli
  • ½ łyżki majeranku

Podgardle i łopatkę kroimy w kostkę 3×3 cm, zalewamy wodą i parzymy w 75°C przez okpło 1 godzinę i 45 minut. Na ostatnie 15 minut gotowania dorzucamy wątróbkę. Mięso odcedzamy (odlewamy ¼ l wywaru) i dokładnie studzimy. Pozostały ¼ l wywaru mieszamy z kaszą manną i gotujemy na bardzo małym ogniu przez około 15 minut. Na najmniejszym sitku (3 mm) mielimy 3 razy podgardle, łopatkę, wątróbkę i cebulę (wszystko do jednej miski), a następnie dodajemy kaszę i pozostałe przyprawy.

słoik z leberką   Leberka

Całość bardzo dokładnie mieszamy – najlepiej robić to malakserem. Następnie należy dodać przyprawy i dokładnie wyrobić masę. Masę przełożyć do słoików. Zakręcić. Słoiki włożyć do garnka. Zalać wodą tak, aby wystawała tylko zakrętka. Słoiki gotować na małym ogniu około 2 godzin. Po wystudzeniu przechowywać w lodówce.

  Leberka ze słoika   Leberka ze słoika

 

Smacznego

Anna Tamto 

Zobaczcie również :

Białystok. Biała siła, czarna pamięć/ Przepis na buzę

 

 

Ania Traczyk

Written by Ania Traczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *