Pielgrzymka dla każdego.

No więc idę. W jakiś intencjach, które oni znają i gorąco wierzą, że to działa. Ja mam tylko iść.

Człowiek wolny to w końcu nie ten, kto robi co chce a ten, kto swobodnie poddaje się nurtowi. Drodze. Podróż dała autorce wolność.

Pokazała, że pielgrzymka to nie tylko zwykła pielgrzymka ale podróż do wnętrza samej siebie.  Przez całą drogę autorka czuła… zaskoczenie. Była zdziwiona iż ciągle daje się zadziwić zmieniającym się krajobrazem a wraz z nim zmieniającymi się jej uczuciami i przemyśleniami.  Oczywiście nie obeszło się bez myśli nieco mniej optymistycznych –  „Jezu jak nudno” – bo droga nie zawsze jest tak samo ekscytująca a często monotonna i zwyczajna. Maria Wiernikowska nie przejmowała się tym, tylko jechała dalej bo czuła, że wysiłek nie pójdzie na marne. Pielgrzymka do Santiago de Compostela traktowała jako detox dla duszy… i o to chyba własnie chodzi 😉

Omijam zabytki. Zwiedzanie to zabawa dla pilnych uczniów. (..) gadam jak uczeń nieprzygotowany, bo nie wiem, dokąd pojadę czy dojadę.

Za każdą podróżą stoi jakaś motywacja. Chęć zobaczenia innego miejsca, nowych ludzi czy … samej siebie. Autorce się to udało i zmieniło jej sposób patrzenia na pewnie sprawy, jak i popchnęło do działania. W życiu nie można się tylko zastanawiać i wiecznie czekać – trzeba działać i czerpać z życia to co najlepsze.

Anna To


Zgodnie z obietnicą, że w tym roku postaramy się zaprezentować kilka książek o Hiszpanii dziś pierwsza pozycja 🙂

I od razu prezentujemy Wam książkę o słynnej pielgrzymce do Camino de Santiago. Jednak jeśli spodziewacie się typowego przewodnika dla pielgrzymów to będziecie rozczarowani. To książka o pielgrzymce ale tak osobista i subiektywna, że śmiało można napisać : to książka o życiu Marii Wiernikowskiej z pielgrzymką w tle. Droga do Santigo de Compolstela jest dla autorki oczyszczeniem i wglądem w siebie samą. To również największa wartość tej książki, gdyż autorka bez zbędnej pruderii przyznaje, że “nie do końca wierzy, że Boga nie ma” a jednak słynny szlak wyzwala w niej pokłady tak filozoficznych i metafizycznych przemyśleń, że spisanie ich to niewątpliwie był dobry pomysł. Mierzenie się z drogą i realny cel, czyli Camino okazało się być bardzo “wyzwalające” i “wzmacniające”. Autorka w ten sposób, jak sama przyznaje nauczyła się pokory, szacunku do wiary i atencji do otaczającej jej hiszpańskiej przyrody.

  

Zaciekawiłam się tą pielgrzymką, intencjami i wiarą pielgrzymów. To bardzo interesujące zjawisko… to pielgrzymowanie 🙂 Polecam tę książkę.

No a my tu gadu, gadu a co na takiej pielgrzymce się jada ? Co jadała Pani Maria ?

Trzeba przyznać, że autorka lubiła biesiadować i celebrować jedzenie 🙂 To dobre podejście do życia. Ale ja wybrałam dla Was coś zwykłego … coś oczywistego, coś hiszpańskiego,  tak by potrawa wpisywała się w region. W Hiszpanii często pija się kawę a jeszcze częściej  podaje się cafe con leche . Cóż to za kawa ? To nic innego jak “kawa z mlekiem” w określonych proporcjach 1:1.  Do kawy zróbcie hiszpańskie kawowe ciasteczka merengues de almendra.  Merengues to w Hiszpanii termin używany do określania bezowych ciasteczek, często spożywanych właśnie w  towarzystwie kawy. Są łatwe w przygotowaniu, a w smaku niesamowicie lekkie, bogate i pyszne.

Zapraszam po przepisy 🙂

  

Przepis na cafe con leche :

Składniki:

  • 100 ml kawy
  • 100 ml gorącego mleka
  • laska cynamonu

Kawę zaparzamy w przeciskanym rozparzaczu lub ekspresie. Do szklanki wlewamy gorące mleko uprzednio lekko spienione. Zamiast łyżeczki możemy użyć laski cynamonu 🙂  Smacznego

  

Przepis na merengues de almendra :

Składniki :

  • 3 białka
  • 150 g cukru
  • 5o g mielonych migdałów
  • 1 łyżeczka zmielonej kawy

Piekarnik nagrzewamy do 120 stopni. Białka ubijamy mikserem na sztywna pianę. Cały czas miksując powoli dosypujemy cukier, kontynuujemy ubijanie około 5 minut, dopóki cukier całkowicie się nie rozpuści. Dodajemy świeżo zmieloną kawę oraz mielone migdały i delikatnie mieszamy łyżką. Na wyłożoną papierem do pieczenia blachę wykładamy łyżką beziki i pieczemy 1 godzinę 10 minut. Po tym czasie wyłączamy piekarnik, a beziki wyciągamy dopiero jak piekarnik ostygnie (po około 30 minutach). Smacznego

  

Anna Tamto

Ania Traczyk

Written by Ania Traczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *