„Mój chłopiec Motor i ja” -Halina Korolec-Bujakowska

„Mój chłopiec Motor i ja” „Mój chłopiec Motor i ja”

„I chociaż nie odkryliśmy Ameryki, ani nawet małego skrawka ziemi, bo wszędzie już ktoś był przed nami wozem, wołem, wielbłądem, osłem, pieszo, konno… to jednak żaden motocykl ani nawet samochód nie przetoczył się wcześniej naszą trasą w całej jej rozciągłości.”

Kochająca się para, świeżo upieczone małżeństwo  – Stanisław i Halina postanowili wybrać się w podroż poślubną … lecz nie taką jak wszystkie 😉 Za transport wybrali motor o mocy 10 koni mechanicznych, a za cel obrali Szanghaj.

Zacznijmy od tego, iż jest to jedna z najciekawszych książek jakie miałam przyjemność czytać .

Ukazuję przemianę Stanisława i Haliny. Przemianę rzecz jasna na lepsze, beztroski pomysł i brak konkretnego planu zmusił ich do elastyczności, poznawania nowych rozwiązań i umiejętności dostosowania się.

Do szczęścia nie potrzebowali najlepszego miejsca do spania, wymyślnych atrakcji, czy najlepszych posiłków. Mieli siebie, to było wszystko czego potrzebowali by być szczęśliwymi.

Piękna, romantyczna historia, którą każdy powinien poznać.

Anna To

  bliny ziemniaczane po litewsku

W zasadzie podróż Haliny Korolec-Bujakowskiej i Stanisława Bujakowskiego przedstawiałyśmy już recenzując książkę Łukasza Wierzbickiego „ Machiną przez Chiny” .

Pisałam wówczas, że historia ta wydaje mi się niesamowita i naprawdę godna podziwu . W roku 1934  dwoje młodych ludzi postanawia spędzić przeszło dwa lata w podróży. Wyruszają motocyklem z Druskiennik do Szanghaju. Pakują najpotrzebniejsze rzeczy i ruszają w drogę.

Książka jest zbiorem reportaży i zapisków z pamiętnika autorki. Zawiera mnóstwo przygód, niebezpieczeństw i ludzkiej różnorodności jaką spotykają na swym szlaku. Towarzyszą im głód, nędza, chłód, upał, brud, smutek, radość, owady i….nawet mały niedźwiedź . Pokonują wszystkie trudności bo wspierają się nawzajem w trudnych chwilach. Pamiętają, że spełniają swoje marzenie. Chcą być inspiracją dla innych, chcą być odkrywcami. Spisują swoje doświadczenia.

Halina w swoim pamiętniku  porusza kwestę  uczuć, relacji międzyludzkich. Stach skrupulatnie zapisuje wydatki, naprawy motoru, spisuje co jest potrzebne aby pokonać tak trudna trasę.

Lektura wspaniała, inspirująca, pełna przygód, ukazująca determinację i hart ducha bohaterów.

„Mój chłopiec Motor i ja”

Cieszę się, że ta niesamowita historia ujrzała światło dzienne i dzięki Łukaszowi Wierzbickiemu może być teraz inspiracją nie tylko dla motocyklistów. Niesamowite jest również to, że w XXI wieku taka podróż byłaby wyzwaniem,  a co dopiero w okresie międzywojennym !

Zapiski Stacha są nieocenionym źródłem wiedzy na temat podróżowania w tych już dla nas odległych czasach.

Mnie jak zwykle szczególnie zainteresował fragment dotyczący kuchni 🙂

” W podróży zlecałbym zbytnio obciążać się prowiantami, niezbędne natomiast jest stworzenie zapasu żelaznego na cztery do pięciu dni. Skompletowanie zapasu pozostawiam do uznania, jedynie przestrzegam, że butelka bardzo dobrego alkoholu bezwzględnie powinna tam się znaleźć..” 😉

A Halina pisze

” zachciało nam się blinów kartoflanych. Choć jadłam wszystkie możliwe potrawy i żułam betel, zawsze rumiane jabłko, pajda czarnego chleba i miska kartofli pozostały najlepszym wspomnieniem smaku. Ale jak utrzeć kartofle ? Potrzeba matką wynalazków. Za godzinę gwoździem, a mamy jeden w gospodarstwie, Stach nakłuł pokrywę od puszki. Na pięknej tarce utarłam kartofle i były…  bliny …”

Dziś więc kulinarna inspiracja 🙂

  bliny ziemniaczane po litewsku

Bliny ziemniaczane z mięsem czyli bliny po litewsku:

Farsz:
1 cebula,
0.5 kg mięsa mielonego (wieprzowego),
2 łyżki majeranku,
1 łyżeczka soli,
1 łyżeczka pieprzu

Ciasto:
1 kg ziemniaków,
2 cebule,
2 jajka,
2 łyżki mąki kukurydzianej,
sól, pieprz

Ziemniaki obrać utrzeć na drobnej tarce. Odcisnąć nadmiar soku. Cebulę obrać, utrzeć, dodać do ziemniaków. Dodać jajka i mąkę, wyrobić ciasto jak do placków ziemniaczanych. Doprawić solą i pieprzem.
Na farsz: Cebulę obrać, drobno pokroić, podsmażyć. Połączyć z mięsem mielonym, dodać przyprawy, wyrobić. Na patelni wylać kilka porcji ciasta, smażyć aż spód się zarumieni. Następnie położyć mięso mielone i przykryć drugą porcją ciasta. Delikatnie przełożyć, ,obsmażając z obu stron. Smacznego 🙂

 
Anna Tamto

http://www.lukaszwierzbicki.pl/byle-swiat-szeroki/

http://annatoannatamto.pl/machina-przez-chinyprzepis-na-szarlotke/

Ania Traczyk

Written by Ania Traczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *