Holandia. Presja depresji

„W tym kraju każdy ma swoje miejsce i każdy się w tym miejscu dobrze czuje”

Jak to mówią punkt widzenia zależy od punku siedzenia. Wielu z moich znajomych na sam dźwięk słowa „Holandia” dostają boleści brzucha i bólu głowy. Często takie miejsca jak:  Niemcy, Dania czy Holandia własnej przez to że oferują prace młodym osobom z zagranicy mogą być źle kojarzone. Niepotrzebnie ! Przede wszystkim musimy pamiętać, jak piękne to są miasta a w szczególności holanderskie, o czym na własne oczy przekonała się Anna Tamto ( przeczytajcie tu:  http://annatoannatamto.pl/zakochani-w-keukenhof/ )

„Poznanie Holendrów jest jak próba zgłębienia życia latarnika”

Spójrzmy na każde miasto z szerszej perspektywy, nie ograniczajmy się. Można nigdy nie być w Holandii i wyobrażać sobie wiatraki, błękitne niebo, i tysiące kwiatów, i nie byłoby to błędem bo Holandia właśnie taka jest a książka Marka Orzechowskiego tylko mnie w tym utwierdziła ! Zresztą sami spójrzcie na te zdjęcia 😉 Nie obeszło się bez poszerzenia wiedzy o tym kraju. Nie miałam pojęcia jak mowa niderlandzka jest tak trudna i złożona. Nie przepuszczałam, że gay parade zagościła w Holandii w 1996 i o tym, że kościoły w Holandii tracą na popularności i są zastępowane kawiarniami i biurowcami. To kraj w kolorze orange, dla którego matjas jest jak pieróg dla Polaka.

Przeczytajcie „Presję depresji” a nie pożałujecie 😉

Anna To


“Holandia. Presja depresji ” to książka, z  którą podróż do Holandii nabrała nowego wymiaru 🙂 Dzięki Markowi Orzechowskiemu po raz kolejny przekonałam się jak cudownie jest czytać o danym kraju zwiedzając go. Wartość książki można wtedy oceniać na bieżąco. I trzeba przyznać, że ta lektura mnie nie rozczarowała. Dokładnie i z aptekarską rzetelnością autor opowiada nam o kraju, który kocha miłością szczerą ale nie ślepą. Pięknie opisuje Holendrów nie szczędząc im krytyki i jednocześnie chwaląc za wszystko co czyni ich tak unikatowym narodem. Niewątpliwie czuć w tej książce fascynację tym regionem.

Holandia.Presja depresji  Holandia.Presja depresji

Dzięki lekturze można się dowiedzieć wiele o historii Holandii, przyrodzie, ciekawych miejscach i kulinariach 🙂 Jednak najbardziej urzekła mnie historia z dzieciństwa  autora. Bowiem Marek Orzechowski o podróży do Holandii marzył już od wczesnego dzieciństwa. Dziadek pokazał mu znaczek pochodzący z Holandii 🙂 . Od tego momentu kraj ten , był dla autora największym marzeniem 🙂 Marzenie spełnił …. wielokrotnie  i pięknie napisał :

Kiedy jestem w Holandii, pochłaniam matjasy na surowo jak każdy prawdziwy Holender, czego w domu w Brukseli nie robię. Podziwiam tulipany, jakbym przedtem ich nigdy nie widział, i zajadam się serem mimo, że z pewnością nie różni się od francuskiego czy belgijskiego.

Matijas Matijas

Matjasy holenderskie nie mają nic wspólnego z matjasami, które kupujemy w sklepie spożywczym w Polsce 🙂 Dlaczego ? Otóż ich oryginalna nazwa czyli Matjesharing tłumacząc  oznacza “śledź dziewica” . To młody śledź, który nie osiągnął jeszcze dojrzałości płciowej i nie wytworzył jeszcze w sobie ikry lub mlecza i  nie przechodził pierwszego tarła.

Śledzie, które trafiają na polski rynek, to już niestety śledzie prawie dwuletnie, które nie są  matjasami dlatego często nazywane są  “śledź a’la matjas.”  Oryginalny matjas nigdy nie jest ani z oleju ani z octu. Jest surowy i tłuściutki ale to jest jego naturalny tłuszcz 😉 W holenderskich  sklepach można kupić matjasy pakowane po 2-3 sztuki z porcją posiekanej świeżej, łagodnej cebulki. Smacznego ! Podawać je należy po holendersku, w bułce !  Najlepiej na plaży popijając białym winem 🙂

Matjas

Smacznego

Anna Tamto

Holandia  Matjas
20
Ania Traczyk

Written by Ania Traczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *