"Grecja. Gorzkie pomarańcze" "Grecja. Gorzkie pomarańcze"

 “Grecja. Gorzkie pomarańcze”

GRECJA – kraj położony w południowo-wschodniej części Europy, kraj bogów, oliwy z oliwek i fety. Kraj, którego hymn składa się ze 158 zwrotek. Ale i kraj, którego mottem jest “Wolność albo śmierć”…

„Grecja. Gorzkie pomarańcze” – nazwa mówi sama za siebie. W książce tej jest ona pokazana z zupełnie innej strony niż ta z katalogów dla turystów. W Grecji nie zawsze jest słonecznie, nie zawsze wszyscy są dla siebie mili, a pomarańcze nie zawsze są słodkie.

Po przeczytaniu pierwszego rozdziału można poczuć „to coś”, ten styl pisania reportera z krwi i kości, co w połączeniu z historią własną autora utworzyło cudowną mieszankę. Dionisios Sturisur urodzony w Salonikach a wychowany w Polsce zna Grecję od podszewki, gdyż  jako korespondent polskich mediów relacjonował protesty i demonstracje. Pokazuje nam inne oblicze tego kraju. Nie mogę powiedzieć, że pokazuje prawdziwą twarz, gdyż Grecja jest piękna a ludzie bardzo mili dla turystów, jednak nie zawsze jest tam tak błogo i przyjemnie, szczególnie patrząc na wydarzenia z ostatnich lat, bo co by nie mówić autor pokazuje jak bardzo kryzys w Grecji wpłynął na ich mieszkańców.

Niesamowity reportaż warty przeczytania.

Anna To


 

mussaka mussaka

Dionisios Sturis dziennikarz radia Tok FM postanawia napisać reportaż o kraju swojego ojca. O Grecji. Wsópłczesnej, borykającej się z kryzysem, biedą i imigrantami. Książkę czytałam będąc w Atenach i to był strzał w dziesiątkę. Czytając książkę o danym w kraju będąc właśnie w tym kraju nabiera się nowego dystansu do otaczającej nas rzeczywistości. Autor dokładnie omawia i wyjaśnia problemy nękające Grację sięgając daleko w historię , analizując szczegóły. Jednocześnie nie zanudza. Dzięki tej książce zainteresowałam się historią powojennej Grecji i uświadomiłam sobie jak mało na ten temat wiem 🙁 Bardzo dobra książka. Wielowymiarowy reportaż, nie usprawiedliwiający, ani nie wybielający Greków. Reportaż, który mam wrażenie pokazuje prawdziwą sytuację z kilku punktów widzenia. POLECAM

Dionisios Sturis  jako student wybrał się w podróż do Aten by szukać swoich korzeni. Te kilkanaście lat temu zachwyciła go w tym mieście, piękna pogoda, pyszne jedzenie i oczywiście sami Grecy.

Wybrałam wymienioną w książce moussakę  ponieważ… nigdy wcześniej jej nie robiłam. Spróbowałam w Atenach i już wiem, że na stałe zagości w mojej kuchni. To danie, które turyści dość często próbują będąc w Grecji. Prócz sałatki greckiej, tzatzików i souvlaków  to jedno z popularniejszych tzw. sztandarowych dań greckich. Mussaka to zapiekanka na bazie bakłażanów, ziemniaków i mięsa mielonego pokryta sosem beszamelowym. Najczęściej pieczona jest w dużej blaszce i krojona na  mniejsze, kwadratowe porcje.

 Przepis na mussakę

Przepis na mussakę :

Składniki na dość dużą, głęboką blaszkę ( )

  • 1 kg mięsa mielonego wołowego
  • 2 bakłażny
  • 2 cebule
  • 1 cukinia
  • 250 ml czerwonego wina
  • 2 łyżki cynamonu
  • 4 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki cukru
  • 2 puszki pomidorów
  • oliwa z oliwek
  • parmezan
  • przyprawa do moussaki – ja zakupiłam w Atenach 🙂

lub

  • sól, pieprz, kumin, oregano, zmielone ziele angielskie, tymianek

Zaczynamy od bakłażanów, które kroimy na cienkie plastry, solimy i odstawiamy na 30 minut by pozbyć się z nich goryczy. Po 30 minutach wodę, która zebrała się na dnie miski wylewamy. Kroimy surowe ziemniaki, cukinię oraz cebulę. Wszytko razem mieszamy z przyprawami i układamy warstwami na blaszce w kolejności: ziemniaki, bakłażan cebula i cukinia. Skrapiamy oliwą z oliwek i wkładamy do piekarnika na 20 minut. W tym czasie przechodzimy do przygotowania mięsa mielonego. Na patelni podsmażamy mięso mielone ( na oliwie z oliwek) -tak ja na spaghetti bolognese, następnie doprawiamy ziołami, cynamonem i cukrem, który równoważy kwaskowatość pomidorów. Wlewamy czerwone, greckie wino. Następnie po odparowaniu wina na patelni umieszczamy pomidory i odrobinę gałki muszkatołowej.

Z piekarnika wyjmujemy podpieczone warzywa na które wylewamy przygotowane mięso, posypujemy lekko parmezanem i przystępujemy do przygotowania sosu beszamelowego.

  

Składniki na sos beszamelowy

  • masło ok 100g
  • mąka ok 100g
  • 2 jajka
  • ser parmezan
  • sól
  • pieprz
  • gałka muszkatołowa

W rondlu rozpuszczamy masło i dodajemy mąkę. Przesmażamy mąkę na złoto, po czym dodajemy mleko, cały czas mieszając masę rózgą. Gdy zacznie gęstnieć zdejmujemy z ognia. Całość powinna mieć w tym momencie konsystencję śmietany. Dodajemy żółtka energicznie mieszając. Z białek ubijamy pianę i delikatnie mieszamy z sosem. Solimy i pieprzymy do smaku. Na drobnej tarce ścieramy gałkę muszkatołową. Na koniec dodajemy parmezan. Beszamelem zalewamy naszą zapiekankę. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na ok 40 minut .

  

A po “moussakowej uczcie” na deser można podać ouzo z baklawą lub grecką kawą frappe 🙂

Grecka kawa frappé 

 grecka frappé frappé

Grecka kawa frappé to napój zrobiony „na zimno” z kawy rozpuszczalnej, z dodatkiem lodu, przykryty gęstą, grubą na kilka centymetrów pianą.Będąc w Grecji zauważyliśmy dużą popularność tego napoju. Frappé powstała podobno przypadkowo, podczas Międzynarodowych Targów Handlowych w Salonikach, w 1957r. Firma Nestle promowała tam nowy produkt dla dzieci – napój czekoladowy wytwarzany przez zmieszanie w shakerze proszku z zimnym mlekiem. Pracownik targów miał  w czasie przerwy ochotę  zaparzyć sobie tradycyjną kawę rozpuszczalną, ale niestety nie miał dostępu do gorącej wody. Zmieszał więc w shakerze kawę rozpuszczalną z zimną wodą i dodała do tego kostki lodu. I tak już zostało 🙂 Do dzisiaj frappé jest przygotowywane głównie na bazie rozpuszczalnej kawy Nestle. Kawa ta stała się się niezwykle popularnym napojem w Grecji.

Składniki na kawę frappé po grecku 

2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej

2 łyżeczki cukru

1/2 szklanki zimnej wody

Do słoika wsypujemy kawę i cukier, zalewamy niewielką ilością wody – 2-3 cm ponad kawę i cukier. Jeśli dysponujemy „spieniaczem do mleka” to sprawa jest niezwykle prosta , należy pamiętać aby nie spieniać zbyt długo, bo piana będzie zbyt „sztywna” (ja spieniam niecałe 20 sekund). Jeśli nie mamy spieniacza to należy energicznie potrząsać słoikiem aż do powstania piany 🙂 . Następnie dolewamy resztę zimnej wody , dorzucamy lód i gotowe 🙂

Smacznego

Anna Tamto

Ania Traczyk

Written by Ania Traczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *