Dziś wyjątkowy dla mnie wpis. Jest to bowiem wpis o miejscu, w którym byłam kilkakrotnie i które na dobre wryło się w moje podróżnicze wspomnienia. Otóż dość dawno temu szukając ciekawych miejsc w środkowej Szwecji natknęłam się na

Kolmården Wildlife Park. 

Kolmården Wildlife Park.

To był czas fascynacji mojego syna przyrodą, zwierzętami i naturą. Warszawskie Zoo odwiedzaliśmy w każdą niedzielę.

Filip chłonął spotkania ze zwierzętami wszystkimi zmysłami. Kiedy więc odkryłam, że będąc w Szwecji mogę odwiedzić takie miejsce jak Kolmården nie miałam wątpliwości, że warto zobaczyć najstarsze Zoo w Skandynawii. To najbardziej atrakcyjne ZOO, w którym dostępne było safari wśród zwierząt.

Kolmården Wildlife Park. 

Do dziś wspominam te wizyty, bo na przestrzeni lat byłam tam kilkakrotnie, bardzo miło. Wiadomo, ZOO to ZOO i nic tego nie zmieni, jednak Kolmården przy pierwszej wizycie wydawało się być idealne ( no może prócz delfinarium ) Potem z roku na rok zauważyliśmy trochę za dużo hałasu, trochę za dużo rozrywki ale nadal ten park jest najatrakcyjniejszym ZOO jakie widziałam. Piękne wybiegi dla zwierząt, edukacja na pierwszym miejscu, prawie bezpośredni kontakt ze zwierzętami- dla dzieci jest to niezapomniane przeżycie.

Wszystko co ułatwiało zwiedzanie, umilało pobyt w parku było naprawdę idealnie dopracowane. Będąc kilka razy nie zauważyłam żadnych niedogodności. Szwedzi uwielbiają rodzinnie spędzać czas, w związku z tym między wybiegami dla zwierząt można było odbyć rodzinny piknik, odpocząć i coś zjeść. Co ważne wszystko można było zabrać ze sobą. Naprawdę polecam każdemu odwiedzić to miejsce.

I cały ten wizerunek poszedł w diabły 😉  kiedy przy zimowym, szwedzkim glöggu … przeczytałam książkę

Dobry wilk. Tragedia w szwedzkim zoo

Dobry wilk. Tragedia w szwedzkim zoo

Od razu napiszę- nie skorzystaliśmy nigdy z programu “Bliski kontakt z Wilkiem” więc nie mam doświadczenia w tym temacie.   Dlaczego o tym piszę ? Już wyjaśniam ?

Dobry wilk. Tragedia w szwedzkim zoo

Dobry wilk

To reportaż Larsa Berge opowiadający o wypadku z czerwca 2012 roku, kiedy to wilki z Kolmården zagryzły swoją opiekunkę Karolinę. Szok i niedowierzanie ! Jak mogło do tego dojść w tak idealnym wydawałoby się zoo ?

No właśnie ! “Wydawałoby się” – to świetne słowo, które idealnie odzwierciedla to co działo się w Zoo. Lars Berge z dedektywistczną skrupulatnością zebrał wszystkie okoliczności wypadku. Pokazał czytelnikom wszystkie szczegóły, postawił się po każdej ze stron.

Dzięki temu dostajemy świetny reportaż, który nie ukrywam czyta się z zapartym tchem i szeroko otwartymi oczami. Autor przyjmuje w swojej książce bardzo szeroką perspektywę. Podnosi kilka wątków, w których kanwą jest śmierć Karoliny- opiekunki wilków, ale czytając dowiadujemy się dużo ciekawych kwestii dotyczących wilków, ich zwyczajów, historii występowania i wzajemnych stosunków wilk-człowiek.

Czy do tej tragedii mogło nie dojść ? Po przeczytaniu reportażu uważam, że nie … Ta tragedia to była kwestia czasu. Autor analizuje zeznania świadków, pokazuje zebrane błędy, brak procedur, ignorancję człowieka wobec dzikiego zwierzęcia.

Pokazuje zwykły brak wiedzy, który doprowadził do tragedii. Byłam zszokowana czytając o braku behawiorystów i specjalistów od życia wilków w takim miejscu i przy takim programie. Metody stosowane przez opiekunów były conajmniej dziwne, nawet jak dla takiego laika jak ja.

Dobry wilk. Tragedia w szwedzkim zoo

Samotna praca na wybiegu z wilkami budzi we mnie zdziwienie, bez radiostacji, ochrony z zewnątrz, bez nadzoru. Program był tak pomyślany, by wilki czuły, że przewodnikiem stada jest człowiek, używa więc zdecydowanej siły wobec niesuborynowanch zwierząt ( zobaczcie to na filmie !)

Jednak czy to wogóle możliwe ? Czy możliwe by sztucznie stworzona wataha czuła w człowieku przywódcę stada ?

Dobry Wilk Lars Berde

No raczej nie ! A wypadek tylko to potwierdził. Czy jednak musiała zginąć Karolina, rozszarpana przez wilki, które kochała by projektanci tego programu przejrzeli na oczy ?

No okazuje się, że tak. W cywilizowanym kraju, który szczyci się szacunkiem do natury i zwierząt popełniono tak podstawowe błędy- na wybiegu, w czasie odwiedzin turystów, w czasie doboru watahy, obserwacji jej życia. Czytając ma się wrażenie, że wszystko było nie tak ! Zgineła kobieta, która wilki kochała, jednak miłość miłością a bezpieczeństwo i rozsądek to priorytet przy takiej pracy.

Fascynującym wątkiem w tym reportażu jest również życie tej konkretnej watahy. Lars Berge opowiada o każdym z wilków tak, że czujemy ich życie w sztucznym środowisku, analizujemy animozje, śledzimy losy i w konsekwencji zastanawiamy się, który z wilków zagryzł Karolinę ? Czy jeden targnął się na jej życie czy działały w grupie ?

Dlaczego to zrobiły ? Wilki to niezwykle inteligentne zwierzęta, zauważają nawet najmniejsze szczegóły, analizują skrupulatnie rzeczywistość. Co było impulsem ? Możemy si tylko domyślać … a ta książka tylko to udowadnia. Udowadnia, że człowiek nie jest w naturze najważniejszy ale raczej równorzędny.

Dobry wilk

Smutek i szok wzbudziło we mnie również przedmiotowe traktowanie zwierząt w szwedzkim zoo. Tego wilka uśpili, tamtego uśpili … ma się wrażenie, że jak coś nie szło po myśli pracowników to zwierzęta usypiano. Wiem, że Skandynawowie mają dość pragmatyczne podejście do kwestii pozbywania się zwierząt, jednak coś mnie w tym uwiera, coś się nie zgadza. To duża wartość tej książki, autor bowiem obnaża hipokryzję Szwedów, tak kochających przyrodę. Zastanawia się także nad sensem ogrodów takich jak Kolmården. Pozostawia sprawę do przemyślenia każdemu z czytelników.

W książce znajdziemy również, co było dla mnie ważne przykłady innych wypadków na terenie Kolmården. Tak jak już podkreśliłam nigdy nie poczułam tam strachu, nigdy nawet przez ułamek sekundy nie czułam się zagrożona. Tym bardziej byłam zdziwiona, że tak naprawdę nie na wszystko były tam określone procedury.

Kolmården Wildlife Park. 

To piękny obiekt i byłabym hipokrytką pisząc, żebyście już tam nie jechali. To Zoo jest naprawdę piękne i warte zobaczenia. No może nie poszłabym już więcej do delfinarium ale decyzje pozostawiam Wam, jeśli oczywiście będziecie przypadkiem w środkowej Szwecji. No a jeśli nie, to w ten przedświąteczny czas, przy szklaneczce glöggu zachęcam was do przeczytania

Dobry wilk. Tragedia w szwedzkim zoo

świetna książka, która daje do myślenia.

Klimat świąt, natura, dobra książka  i przepis na  szwedzki glögg… to recepta na udany przedświąteczny weekend.

szwedzki glögg

Przepis na szwedzki glögg:

szwedzki glögg

  • 1 butelka (0,75 l) dobrego czerwonego półwytrawnego wina
  • 2 szklanki soku pomarańczowego
  • 1/2 szklanki cukru (lub kilka łyżek miodu)
  • skórka z połowy pomarańczy (drobno pokrojona)
  • 1 kawałek świeżego imbiru (drobno pokrojony)
  • 2 kawałki cynamonu
  • 10 sztuk goździków, 10 szt anyżu gwiazdkowatego
  • 5 pestek kardamonu
  • 1/4 szklanki obranych migdałów
  • 1/2 szklanki rodzynek
  • ew. 1/2 szklanki wódki, rumu lub brandy.
  •    Zagotuj 2 szklanki soku pomarańczowego i do wrzątku wrzuć przyprawy (imbir, cynamon, skórkę pomarańczową, goździki i kardamon) i gotuj wywar przez ok. 30 min na małym ogniu. Przelej wywar przez sitko do drugiego garnka i dodaj do niego wino oraz cukier. Podgrzej całość, ale uważaj, aby nie zagotować.
  • Gorące wino wlej do szklanek lub kubków i podawaj wraz z kilkoma rodzynkami i migdałami (na koniec można je wyjeść łyżeczką). Jeśli chcemy zrobić wersję z białym winem to zmieniamy tylko wino 🙂 resztę czynności wykonujemy tak samo. Obie wersje są obłędne 🙂

Przepis na szwedzki glögg

 

             

Smacznego i Wesołych świąt 

KILKA  MOICH ZDJĘĆ Z KOLMÅRDEN

 

 

 

 

 

 

 

Ania Traczyk

Written by Ania Traczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *