Ogłaszam na blogu, marzec miesiącem kobiet … 🙂

Kora, Kora. A planety szaleją

Kora, Kora. A planety szaleją

Bo choć nie przepadam za 08.03. czyli Międzynarodowym Dniem Kobiet to jednak uważam, że kobiety i dzieci  jednak cały czas walczą o swoje miejsce w świecie.

To trochę, tak jakby do gatunku ludzkiego należeli dorośli mężczyźni, a reszta musi się przebijać łokciami, by być słyszalnym i wysłuchanym.  I choć w życiu codziennym, w zasadzie nie doświadczyłam dyskryminacji, to jednak jestem chętna do dyskusji na ten temat. Wiem i widzę, że w Polsce jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia.

Jestem też przekonana, że pokazywanie historii silnych, mądrych kobiet to klucz do trafienia w sedno. Jakie jest to sedno: KOBIETA też może ! Może wszystko !

Dziś więc kawałek z życia wyjątkowej kobiety

Kora, Kora. A planety szaleją

To pamiętnik, zapiski, dziennik … zebrany i zapisany przez Kamila Sipowicza …ale tak naprawdę pisany ręką Kory.  W dwóch słowach : warty przeczytania !

I na tym powinien się w zasadzie zakończyć ten wpis 😉 Ale kilka miesięcy po śmierci wokalistki

Kora, Kora. A planety szaleją

nabiera nowego znaczenia. Tę książkę właśnie teraz czyta się jak świadectwo jej życia. Jak jej testament  … jeszcze się po  śmierci KORY rany nie zagoiły, jeszcze wszyscy myślą, że wyjdzie na scenę i w charakterystyczny dla siebie sposób zaśpiewa  “Krakowski spleen” – “czekam na wiatr co rozgoni, ciemne skłębione zasłony …” a już Olga Sipowicz stała się ikoną.

Kora, Kora a planety szaleją

Kora, Kora a planety szaleją

Bez żadnych wątpliwości, jej życie, opisane w tej książce pokazuje, że nawet tragiczne dzieciństwo, tak deprawujące, nie musi być przyczyną klęski, choć  na pewno było przyczyną wielu emocjonalnych problemów z jakimi zmagała się w ciągu życia.

Choroba matki, skrajna bieda, alkoholizm braci … nieporadność ojca. Dom dziecka, z patologią, znęcaniem się nad dziećmi i pedofilią. Tyle zła… Kto by to wszystko zniósł ?

Kora dała radę ! Bo była silna, mądra i zdolna … Mogła wszystko, więc wszystko co tylko chciała, próbowała osiągać… Nie bez strat, nie bez bólu … ale w zgodzie ze sobą.

U mężczyzn ceniła charakter, niekoniecznie krystaliczny, bo takich przecież nie ma. Lubiła mężczyzn, którzy tak jak ona są autentyczni, mają osobowość, ale i mądrość, i dobroć. W młodości uzależniona hipiska, potem opiekuńcza matka. W końcu charyzmatyczna wokalistka, na koniec ikona walki z rakiem.

Nasz dom był normalny, mimo że czasami wichrami wstrząsany. Jak w przyrodzie: raz leje deszcz, raz świeci słońce, raz jest trzęsienie ziemi, raz jest tęcza, raz jest zimno, a raz gorąco…

Samo życie po prostu…

Książkę pochłonęłam w jeden dzień 🙂

Anna Tamto 

Mural z wizerunkiem Kory znajdziecie pod adresem Nowy Świat 18/20 Warszawa

Ania Traczyk

Written by Ania Traczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *