Czapkins. Prawdziwa historia Tomka Mackiewicza

Czapkins. Prawdziwa historia Tomka Mackiewicza

Dziś książka, po którą sięgnęłam z wielką ciekawością . Bardzo chciałam szybko ją przeczytać i mieć choć trochę wiedzy na temat Tomka Mackiewicza. Bo nie oszukujmy się, wszystko co do tej pory słyszałam, czytałam i oglądałam to były ułamki układanki,  z której składał się Czapkins czyli Tomasz Mackiewicz.

Czapkins. Prawdziwa historia Tomka Mackiewicza

To świetny reportaż Dominika Szczepańskiego o życiu i śmierci tytułowego bohatera.

O śmierci Tomka słyszał cały świat, o życiu niewielu.

Tomasz Mackiewicz zagubiony w przerastającej go rzeczywistości był po prostu opętany przez Nangę. Nie oszukujmy się : w tym szaleństwie była metoda na ucieczkę od codziennego życia.

Życia, które go obezwładniało, dusiło i przytłaczało. Ta książka dała mi odpowiedzi na wiele pytań, które zadawałam sobie rok temu, jako bierny obserwator dramatu jaki rozegrał się pod Nanga Parbat. Usystematyzowała obraz tak złożonej postaci jaką był Tomek. Można śmiało powiedzieć o nim świr … ale absolutnie nie w pejoratywnym znaczeniu.

Czapkins. Prawdziwa historia Tomka Mackiewicza

Czapkins. Prawdziwa historia Tomka Mackiewicza

Wybrał życie inne niż wszyscy, nie był zawodowym wspinaczem a jak udowadnia Dominik Szczepański życie na krawędzi powodowało wyrzut adrenaliny, endorfin i Bóg wie czego jeszcze. Nie umiał żyć spokojnie i chyba nie nam to oceniać ! Przecież nie każdy musi siedzieć w fotelu przed telewizorem lub komputerem.

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami a ja z moją miłością niech sobie będą głupi/ Edward Stachura/

Nie umiem ocenić Tomka. Z jednej strony odzywa się we mnie rozsądna dusza rodzica i wtedy moja ocena jest surowa… bo jednak mając dzieci powinniśmy żyć z nimi i dla nich. Z drugiej strony niejeden rodzic alkoholik, narkoman czy pracoholik nie daje dzieciom tyle co szalony, wręcz opętany wspinaczką ojciec 🙂

Czytając nie można bowiem nazwać Tomka typowym himalaistą, nawet typowym wspinaczem nie był. Nigdy nie wspinał się np. w Tatrach… nie ćwiczył jak inni wspinacze. Szedł pod prąd … Zafiksował się na zdobycie Nangi Parbat i tylko osiągnięcie celu mogło go z niego wyzwolić.

To niesamowite ! A już jego rozmowy z górą, … z Feri to wyższa szkoła jazdy,  jak dla mnie 🙂 Nigdy nie miałam takich stanów uduchowienia więc i zrozumieć mi to trudno, i oceniać nie wypada.

Czapkins

Czapkins

Tomek musiał się mierzyć ze śmiercią aby docenić życie. Nie umiał moim zdaniem dostrzec piękna w codzienności. Szukał szczęścia wszędzie tylko nie w sobie. Na Nandze znikały jego problemy, to był rodzaj transu.

Odcięty od świata, bliskich, problemów- był tylko on, zimno i góra. Każdy by tak chciał, nie każdego na to stać – i dosłownie, i w przenośni. Tomek wybrał takie życie ! Czy to odwaga, czy tchórzostwo ? Tyle odpowiedzi, ilu ludzi.

Czapkins. Prawdziwa historia Tomka Mackiewicza

Jedno jest pewne, i na te pytanie Dominik Szczepański odpowiada dość dosadnie. Tomek nie radził sobie z emocjami, kiedy pogarszał się jego stan psychiczny, odpadały go lęki, wpadał w paranoję, miał wizje i był nieufny.

Wielki więc szacunek dla Elizabeth, że umiała odnaleźć w nim wspinaczkowego partnera. Z książki wynika, że ona umiała go uspokoić, umiała też się wycofać w odpowiednim momencie wspinaczki, umiała się po prostu wspinać.

Czy Czapkins umiał ? Oczywiście ! Ta książka pokazuje, że na pewno miał na to swój własny pomysł, który dość mocno odbiegał od wspinaczkowych standardów. I chyba dużo racji jest w tym, że to go zabiło. Wszystko po trochu doprowadziło do tragedii, z którą wszyscy jego bliscy muszą się teraz mierzyć. Po ludzku im współczuję.

Najcenniejszą jednak kwestią są w książce dość dokładne opisy ostatniego zdobywania Nanga Parbat przez Tomka i Elizabeth. Od tego zaczyna się ta historia i na tym się kończy … Niestety koniec, jak wiemy był dla Tomka tragiczny. Elizabeth wychodzi z tego cało … Ale czy na pewno ?

Książka rewelacyjna, dobrze napisana, nie można się od niej oderwać, choć finał przecież znamy.

Dziś jako potrawę “towarzyszącą” 🙂 wybrałam  kokosowy dhal z warzywami. To potrawa często goszcząca w jadłospisie odwiedzających Himalaje.  Dhal to gulasz z soczewicy i gościł już na blogu tu : http://annatoannatamto.pl/wataha-w-podrozy-przepis-na-dahl-czyli-gulasz-z-soczewicy/

Jednak dziś jego inna wersja, ze szpinakiem, zielonym chili, cebulą i pomidorami.

Zapraszam

 kokosowy dhal z warzywami

Przepis na kokosowy dhal z warzywami :

  • 2 cebule
  • 4 pomidory  pokrojone w kostkę
  • 1-2 papryczki chili
  • 250 g czerwonej soczewicy
  • 400 g mleczka kokosowego
  • 300 g wody
  • 1 kostka bulionowa warzywna
  • 1 łyżeczka gorczycy
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 120 g liści szpinaku baby

Na patelni podsmażyć pokrojoną w kostkę cebulę, pomidory i chili ( drobno pokrojone, bez pestek). Następnie dodać opłukana soczewicę, mleko kokosowe i wodę. Dodać kostkę bulionową warzywną, kurkumę i gorczycę.  Gotować na małym ogniu około 25 minut, mieszając od czasu do czasu. Na koniec dodać pokrojone liście szpinaku i zamieszać. Dosolić i dopieprzyć do smaku.

Smacznego

Przepis na kokosowy dhal z warzywami

Przepis na kokosowy dhal z warzywami

Ania Traczyk

annatoannatamto.pl

Ania Traczyk

Written by Ania Traczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *