Białystok. biała siła, czarna pamięć

„Białystok, przyznaje ma problem z tożsamością, bo po wojnie napisał historię na nowo, bez menory i menzury.”

Białystok. Biała siła, czarna pamięć – o nienawiści wszystkich do wszystkich.

W książce nie znajdziemy wymazywania niechlubnych wydarzeń i historii, dzieje się wręcz przeciwnie. Poznajemy historię białostockich Żydów, których kiedyś  w Białymstoku było znacznie więcej – co więcej stanowili większość mieszkańców tego miasta. Według ustaleń na terenie miasta funkcjonowało ok. 100 bożnic i domów modlitwy. Oprócz tego w tej książce przedstawiona zostaje również niechlubna historia o „płonących Żydach w synagodze białostockiej, o tym jak syn wiesza ojca na pasku spodni”. Stosunki między społecznościami chrześcijańską i żydowską nie należały do najlepszych.

Momentami aż ciężko się ją czyta. Jest ona zdecydowanie jedną z prawdziwszych książek dostępnych w księgarniach – nie ma w niej owijania w bawełnę. Autor mówi to co myśli bez strachu i lęku, choć nie da się ukryć, że w określony sposób- jakby szukając potwierdzeń na niektóre stwierdzenia. “Białystok. Biała siła, czarna pamięć” to mocna i z pewnością niewygodna książka dla niektórych osób. Należy jednak do kategorii „koniecznych do przeczytania”. Polecam

Anna To


Czytałam tę książkę i nie mogłam uwierzyć, że autor tak skrupulatnie i dokładnie opisał rzeczy ” o których nie śniło się filozofom”. To wstrząsający reportaż  o mieście, które swoją historią zasłużyło na niejedną książkę i niejeden film. “Białystok. Biała siła, czarna pamięć” to książka, która boli i uwiera, spędza sen z powiek i daje do myślenia.

Uwielbiam taką literaturę więc celebrowałam czytanie tego reportażu. Reportażu obiektywnego, prawdziwego i godnego zagoszczenia w ludzkiej świadomości. Szczególnie w obecnej rzeczywistości polecam te książkę ludziom o otwartych umysłach. Przeczytajcie o Żydach mieszkających w Białymstoku, o historii disco polo, o żołnierzach Wyklętych i “układzie” w Urzędzie Miejskim w Białymstoku. Przeczytajcie o Parku Miejskim i napisie “Bóg, honor i ojczyzna”.

Czy Bóg ? Czy honor ? Czy ojczyzna ? Gdzie to wszystko jest ? Gdzie podziały się groby białostockich Żydów ? Czy można w naszym kraju spalić  kogoś za kolor skóry ? Otóż można. I choć Marcin Kącki pisze o Białymstoku  to moim zdaniem takich miast jest więcej … niestety. Ludzie ludziom gotują taki los. W imię czego ?

Wiem, że często przytaczany jest ten fragment książki, ale w zestawieniu z ostatnim reportażem Filipa Chajzera http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/p-jak-piwo-czyli-chajzer-i-symbole-narodowe,228443.html daje obraz promowanego ostatnio patriotyzmu ;

“Jesteś skinem? – pyta jednego z zatrzymanych.
Tak.
Co to jest?
Filozofia organizacji patriotyczno-faszystowskiej.
Masłowski widzi wytatuowane dłonie, prosi, by podwinął rękawy. Na jednym przedramieniu znak „Polski Walczącej”, na drugim swastyka.
Jak to godzisz? – pyta.
Mężczyzna patrzy w sufit, zamyśla się i pozostaje w tym stanie.”

Białystok. biała siła, czarna pamięć   Białystok. biała siła, czarna pamięć

Autor bardzo dogłębnie porusza problem nietolerancji i ksenofobii. Ukazuje z jednej strony Białystok jako miasto postżydowskie, z drugiej na wskroś polskie, a przede wszystkim katolickie. Jednak argumenty krytyczne wobec autora, że pisał z gotową tezą nie przemawiają do mnie. Kącki bowiem przytacza fakty a układ zdarzeń w książce pozwala choć odrobinę zrozumieć powstawanie tego miasta na nowo. Bowiem dzisiejszy Białystok to miasto, które “odrosło” po II wojnie światowej . Na czym odrosło ?  Przeczytajcie …. I jeśli ktoś chce sięgnąć po książki o ratowaniu Żydów przez Polaków to takie są i jest ich dużo. Mamy z czego wybierać. Ta książka jest o “drugiej stronie lustra” i nie ma co jej za to krytykować.

Jedną z potraw, która przewinęła się przez książkę jest uwielbiana przez białostocczan buza 🙂 Co to takiego ? Buza to lekko sfermentowany, kwaskowaty napój bezalkoholowy na bazie kaszy jaglanej, przywieziony do Polski przez Macedończyków, przed II Wojną Światową 🙂 Wielokulturowość Białegostoku sięga również jedzenia 🙂 W przedwojennym Białymstoku i okolicach, gdzie osiedlali się emigranci, podawano buzę najczęściej z kawałkiem słodkiej chałwy. To trochę taki podpiwek na bazie kaszy i cytryn. Zdrowa, smaczna alternatywa do słodkich napojów.

Przepis na buzę   Przepis na buzę

Przepis na buzę

Składniki :

  • 150 g suchej kaszy jaglanej
  • 2 szklanki wody do ugotowania kaszy
  • 250 g białego cukru
  • 4 cytryny
  • 2 g świeżych drożdży
  • rodzynki
  • 3 litry wody
  • mięta
Przepis na buzę   Przepis na buzę

Kaszę przepłukujemy na sicie i wsypujemy do rondla, zalewamy dwoma szklankami wody i gotujemy na małym ogniu, pod przykryciem, aż kasza będzie zupełnie miękka. Przy pomocy blendera miksujemy ją na gładką masę. W garnku gotujemy 3 litry wody z cukrem, dodajemy zmiksowaną kaszę,  mogą pozostać grudki i zawartość garnka będzie wyglądała jak zważone mleko. Następnie  wlewamy  sok wyciśnięty z cytryn i przelewamy całość przez gęste sito i gazę. Po ostudzeniu płynu odlewamy  ok. 1/3 szkl. i mieszamy  w tym drożdże – zostawimy na kilkanaście minut żeby się spieniły a następnie wlewamy je do reszty napoju. Przelewamy  buzę do dużego słoja lub butelek, wsypujemy rodzynki  i mocno zakręcamy . Odstawiamy napój na dobę w ciepłe miejsce a potem do lodówki. Buza najlepiej smakuje mocno schłodzona no i oczywiście z kawałeczkiem chałwy 🙂  i mięty.

Smacznego

Anna Tamto

Przepis na buzę  Białystok. Biała siła, czarna pamięć  Przepis na buzę

 

20
Ania Traczyk

Written by Ania Traczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *