„Australia. Gdzie kwiaty rodzą się z ognia” „Australia. Gdzie kwiaty rodzą się z ognia”

„Australia. Gdzie kwiaty rodzą się z ognia”

Człowiek jest tak skonstruowany, że chcąc nie chcąc zwraca uwagę na wygląd – ten mechanizm podziałał bardzo mocno w przypadku tej książki – po prostu nie sposób oderwać wzroku od okładki. Autor dużą uwagę zwraca na Abotygenów- rdzennych mieszkańców Australii- słusznie bo jest o czym pisać. 🙂 Szczególnie moją uwagę przykuły fotografie – są niesamowite i w cudowny sposób ukazują Australię, taką jaką Marek Tomalik chce nam pokazać. Sam zna ją w końcu jak własną kieszeń a jego miłość dosłownie czuć z kartki na kartkę 😉 
 Australia wydawała mi się kiedyś końcem świata, pełnym pająków, z mnóstwem niebezpiecznych zwierząt. Na całe szczęście dzięki książkom o tym kontynencie moje zdanie uległo zmianie … no może to przekonanie o pająkach  zostanie do czasu aż tam nie pojadę i się sama nie przekonam się jak to na prawdę z nimi jest  😉 Natomiast jeżeli chodzi o całą resztę uprzedzeń Marek  Tomalik zdecydowanie poszerzył moje horyzonty i rozwiał parę mitów  🙂
Wspaniała książka warta przeczytania.
Anna To

 

Bardzo dobra książka o kontynencie, który fascynuje i przeraża swoją niedostępnością. Widać, że Pan Marek jest zakochany w Australii i tę miłość stara się przekazać czytelnikowi. Ciekawostki na temat Outbacku, rady jak biwakować w buszu i osobiste przemyślenia autora plasują tę książkę na bardzo wysokiej pozycji w mojej bibliotece. Dzięki tej książce dowiedziałam się co to jest swag ?  Jak wyglądają kempingi w Australii, i że najlepszym czajnikiem ever, jest czajnik typu billy, który jest na wyposażeniu każdego szanującego się Buszmena. Woda w nim wrze po trzech minutach a swój początek zawdzięcza puszkom po mięsie 🙂 Wystarczyło zrobić uchwyt i czajnik gotowy.

A co jeśli chodzi o kuchenne spostrzeżenia ? 🙂  Pan Marek lubi gotować i zajmuje się tym na swoich wyprawach więc rozdział „Stek z łopaty” celebrowałam zdanie po zdaniu 🙂 Kuchnia australijska nieodzownie kojarzyła mi się z mięsem kangura lub strusia a tu takie zdziwienie, że najlepszy, zdaniem autora, w buszu jest właśnie stek z łopaty czyli smażony ( grillowany) bez przypraw stek z najlepszej australijskiej wołowiny. Tak też zrobiłam. Do mięsa pan Marek polecał ananasa z puszki 🙂 Dziś stek wołowy z tostami serowymi posmarowanymi australijskim przysmakiem-pastą  vegemite ! To wyciąg z drożdży. Pasta bogata w witaminę B. Jest słona, podobna do masła orzechowego a zapachem przypomina naszą przyprawę maggi.

 

Zapraszam 🙂  a książkę bardzo gorąco polecam

Przepis na stek wołowy a’la „stek z łopaty”

 

Jeśli chcemy zrobić rewelacyjny stek wołowy należy nabyć drogą kupna dobra wołowinę, najlepiej mięso z udźca wołowego, świeże, pachnące, jasnoróżowe poprzecinane żyłkami tłuszczu. Do steków idealnie nadaje się antrykot oraz nie mrożona wołowina Red i Black Angus argentyńska, sezonowana polska, irlandzka oraz amerykańska wołowina Prime Select.

Chcąc cieszyć się rewelacyjnym stekiem wołowinę wyciągamy z lodówki na co najmniej 30 minut przed smażeniem. Osuszamy ręcznikiem i delikatnie ostukujemy mięso, tak by struktura mięsa lekko się zmieniła. Pędzelkiem smarujemy nasz stek dobrej jakości oliwą z oliwek i smażymy na żeliwnej patelni. Wiem, że są różne szkoły smażenia steków, ale ja nie soliłam i nie pieprzyłam steku przed smażeniem. Po pierwsze dlatego, że chciałam zachować klimat australijski (tak autor radził), po drugie z doświadczenia wiem, że taki stek jest dla mnie najlepszy.

W końcu na rozgrzaną patelnię kładziemy stek 🙂

I tak  ok 250 g steku smażymy

1 minutę z każdej strony na bleu (surowy, niebieski)
1,5 minuty z każdej strony na rare (surowy, bardziej ścięty)
2,5 minuty z każdej strony na medium (w zasadzie wychodzi taki medium rare)
3,5 minut z każdej strony na medium well done

dłużej – na podeszwę 🙂

 

Ja ustawiam minutnik… i do działa 🙂 Pamiętajcie steki zawsze przekładamy szczypcami ! Nigdy widelcem ! Nie dociskamy steków do patelni, dajemy mięsu dojść do pożądanego efektu 🙂

Składniki :

  • Stek z dobrej wołowiny ok 300 g
  • Chleb tostowy
  • Ser żółty
  • Pasta vegemite
 

 

Smacznego 🙂 Mięsa nie odważyłam się smażyć na łopacie, ale wszystko jeszcze przede mną 🙂 Może w Australii spróbuje ….

Anna Tamto

 

20
Ania Traczyk

Written by Ania Traczyk

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *