Po co ci szczęście jeśli możesz być normalna ?  Po co ci szczęście jeśli możesz być normalna ?

Chyba słaba ze mnie książkowa blogerka. Nadszedł dzień kiedy oceniłam książkę po okładce.

Tytuł – to on właśnie skusił mnie do sięgnięcia po tą książkę. Często zadaje sobie pytania, na które nie oczekuje odpowiedzi, bo mało kto zna na nie odpowiedzi 🙂 „Kiedy powstał wszechświat?”” Po co komu religia?” , „Jaki kolor ma lustro?, i najbardziej mnie nurtujące :„Jak miała na imię mama Muminka zanim urodziła Muminka?„ 😉 Pewnego dnia mój brat powiedział, że jestem inna niż wszyscy. Ja natomiast zadałam mu kolejne pytanie „co tak naprawdę znaczy być normalnym?”. Widzisz ! – powiedział śmiejąc się. To tylko potwierdza moją teorię. 🙂

Gdzieś kiedyś czytałam, że człowiek kształtuje się emocjonalnie między 19-28 rokiem życia. Z tym się zgadzam, nawet jeśli przestajemy dorastać fizycznie, zdajemy się nadal rosnąć emocjonalnie. Jeanette Winterson emocjonalnie dorastała długo ponieważ miała wiele przeszkód na swojej drodze. Większość z nich rzucali osoby jej bliskie. Kiedy pisała tę książkę sama nie wiedziała jak będzie wyglądał jej efekt końcowy. Może tak było lepiej bo „Po co ci szczęście jeśli możesz być normalna?” to słowa, jakimi matka odpowiedziała autorce, kiedy ta oznajmiła, mając 16 lat, że wyprowadza się z domu, bo chce żyć szczęśliwie z inną kobietą. Ta książka to swoista odpowiedz na zadane pytanie. Cudowna i poruszająca historia. Bez kalkulowania pisanych słów, pisana od serca.

„Miłość jest jaskrawa nigdy nie pragnęłam bladej wersji”

Po co ci szczęście jeśli możesz być normalna ?  Po co ci szczęście jeśli możesz być normalna ?

Miłość to trudny temat i nie każdy wie co o nim powiedzieć. Pani Winterson – osoba która zajmowała się Jeanette o miłości nie lubiła rozmawiać chyba, że czytała o niej w biblii chociaż nawet wtedy nie zagłębiała się bardziej w temat. Wszystko co było niezgodne z jej przekonaniami było zakazane. Przekonania jej były dość specyficzne i zabraniały większości rzeczy o jakich mogłaby marzyć dziecko a później młoda dziewczyna. Zabraniała nawet czytania książek ( oczywiście  wyjątkiem biblii) gdyż uważało to za „zbyt niebezpieczne”. Przecież nigdy nie wiemy co zdarzy się w książce wiec możemy natrafić na coś złego i grzesznego. Młoda Jeanette chowała książki pod materacem i czytała potajemnie literaturę piękną – głownie o miłości. Kiedy nie można znaleźć oparcia w miłości to zakłada się ze taka jest natura miłości i kropka. To przez długi czas było założenie autorki. Nie rozumiała też, że na miłość można polegać .. aż do pewnego dnia.

“Dla mnie takie jest właśnie życie: tort ozdobiony laskami dynamitu”

 Po co ci szczęście jeśli możesz być normalna ?

Kilkunastoletnia Jeanette Winterson siedziała w kościele jak co niedziele i słuchała kazania o miłość. Któregoś dnia starsza dziewczyna Helen pocałowała ją. Tak właśnie Jeanette rozpoznała samą siebie i zrozumiałą co to naprawdę znaczy słowo – miłość. Wysłuchując długie kazania na jej temat, czytając o niej w biblii czy słysząc od innych ale na tym się kończyło. Nie miała o tym zdania ale nigdy nie jest za późno żeby uczyć się miłości J Jedną z zasad Pani Winterson było „żadnych bliższych stosunków z własna płcią” – to przecież jest złe. Za złamanie tej zasady groziła surowa kara o czym przekonała się na własnej skórze.  Od pamiętnego pocałunku mijały tygodnie a miłość kwitła na dobre. Któregoś dnia przyszły razem do domu na noc i położyły się do lóżka. Zasnęły.” Matka weszła do pokoju z latarką (..) To był sygnał. To był sygnał zwiastujący koniec świata.” Nic nie zrobiła, nie wyrzuciła jej z domu, nie krzyczała. Po prostu zgasiła latarkę i odeszła. Nie dlatego, że nie miała nic przeciwko po prostu musiała mieć dowód. Odprawiano na niej egzorcyzmy i poniżano i to za co ? za uczucie jakie dopiero co poznała. Uczucie, które całe życie było jej obce – miłość. Naznaczono je w społeczeństwie i przez to zerwały kontakt. Byli jak uchodźcy w swoim własnym życiu. Znów obie udawały „normalne”. Udawały bo normalność jest to mieszczenie się w ogólnie przyjętych przez społeczeństwo normach. One się w nich nie mieściły. W głębi duszy o tym wiedziały ale nikt poza nimi już nie więc wszystko było w porządku.

Wszyscy gramy z nadzieją na wygraną, ale tak naprawdę podnieca nas myśl o tym, co możemy stracić

Po co ci szczęście jeśli możesz być normalna ? 

To był początek jej problemów od tej pory czuła się zupełnie wykluczona. Wraz z dalszym zapuszczaniem się w kolejne rozdziały książki coraz ciężej się ją czyta. Ukazanie chorego umysłu adopcyjnej matki przeraża i dziwi jednocześnie.  W pewnych momentach trudno było mi zaakceptować jej zachowania i nie mogłam pojąć jak można zrobić takie rzeczy córce. Motywacji było kilka i tu muszę wrócić do początku wpisu czyli jednego z moich częstszych pytań „Po co komu religia?” Kiedy podczas rozmów miedzy mną a moimi znajomymi temat schodzi na religie często w żartobliwy sposób mówią „bezbożnica” czy „ateistka Ania” przez to, że zawsze zadaje pytania i (przeważnie nieświadomie) zaprzeczam niektórym jej założeniom a brak dowodu to brak odpowiedzi. To dobrze pokazuje podejście ludzi do osób z innymi poglądami. Zawsze powtarzam, że nie wszystko jest czarne i białe, jest wiele odcieni szarości. Uważam, że religia to narzędzie, którym trzeba umieć operować. Nie każdy się do tego nadaje.  Świetnie jeżeli człowiek żyje z religią w zgodzie i to ona towarzyszy mu każdego dnia i czyni go lepszym. Są jednak ludzie, którzy żyją religią a tego już nie jestem w stanie pojąć. Taka była pani Winterson. Robiła wszystko dla Boga i zapomniała prawdziwie żyć. Niestety za sobą ciągnęła całą rodzinę, pogrążali się w paranoi matki.

Jeanette Winterson Jeanette Winterson

Jakkolwiek to zabrzmi myślę, że Jeanette Winterson wiele zawdzięcza swojej matce. Ciężkie chwile ją ukształtowały i dzięki nim jest taka jaka jest. Od samego początku miała w życiu pod górkę lecz nie poddała się mimo wszystko. „Po co ci szczęście jeśli możesz być normalna?” to niełatwa lektura, tak samo jak niełatwe życie miała autorka. Czytając ją będziecie przeżywać najróżniejsze emocje zaczynając od wściekłości kończąc na smutku. Po przeczytaniu zostawi w was chociażby niewielki ślad bo do tej książki nie można czuć obojętności.

Anna To

20
Ania Grendzińska

Written by Ania Grendzińska

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *